karpWtorek, 26 września 2017 karpImieniny: Cypriana, Justyny, Łucji karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3056840
Ilość odwiedzin dziś: 99
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieStrzeszynek 04-06.05.2010r


 

Strzeszynek 04-06.05.2010

Wielkopolska jest bogata w różnego rodzaju wody, począwszy od rzek poprzez żwirownie, glinianki a skończywszy na zbiornikach polodowcowych. Jezioro strzeszyńskie jest naturalnym jeziorem leżącym na terenie Pojezierza Poznańskiego. Należy ono do jezior bardzo trudnych i bardzo chimerycznych. Dostęp do jeziora jest ograniczony ze względu na otaczający je las i drogi rowerowe, brak możliwości dojazdu na jakiekolwiek stanowisko bardzo utrudnia dotarcie do nich i rozbicie obozowiska. Jedynym wyjściem jest zajechanie na oddalony o ponad kilometr od najbliższego stanowiska parking i transportowanie całego ekwipunku wózkiem lub noszenie wszystkiego pieszo. Trzy tygodnie wcześniej podczas zasiadki na Ebro z kolegą Arkiem postanowiliśmy poświęcić cały sezon na rozpoznanie i zbadanie tej wody. Tak też zrobiliśmy. Po powrocie załadowaliśmy ponton z silnikiem i akumulatorem, wyposażony w echosondę na wózek i zwodowaliśmy go na tym pięknym zbiorniku.


Po kilku godzinach sondowania wybraliśmy miejscówkę, którą uważaliśmy za odpowiednią, postawiliśmy marker i zanęciliśmy. Nęciliśmy co drugi dzień, a tydzień przed zasiadką codziennie. Co trzy dni zabieraliśmy kamerę podwodna do sprawdzania czy kulki i kukurydza, którymi nęciliśmy dość obficie zostały wyjedzone. Po zanęcie  nie było ani śladu, całość została zjadana. Wtedy właśnie stwierdziliśmy, że to jest ten moment w którym możemy zacząć pierwszą zasiadkę. Po weekendzie majowym tj. we wtorek 04.05.2010r. o godzinie 5.00 byliśmy już na parkingu i czekała nas straszna przeprawa. Po 2 godzinach transportowania byliśmy wyczerpani ale pełni nadziei. Zestawy wylądowały w wodzie o godzinie 11.00. Tego dnia mimo zapewnień synoptyków o opadach deszczu pogoda na szczęście się nie sprawdziła i choć cały dzień wiał dość silny wiatr z zachodu to opadów nie było. Ciśnienie powoli rosło i kształtowało się na poziomie 1006 HPa, temperatura powietrza wynosiła 13 st. C a wody 14 st. C. Zestawy wywieźliśmy na wcześniej zanęcony obszar wody i zaczęło się oczekiwanie na branie. Do godziny 18.00 sygnalizatory nie wydały ani jednego dźwięku, dlatego postanowiliśmy zobaczyć czy pelet i kulki zostały wyjedzone. Ku naszemu zdziwieniu nie zlokalizowaliśmy ani peletu ani kulek, zaczęliśmy zastanawiać się co źle zrobiliśmy czy może nie ta przynęta. Po zmianie kulek i ponownym wywiezieniu zestawów w to samo miejsce rozpoczęło się znów wyczekiwanie. Pierwsza nocka okazała się porażką gdyż mimo dwóch opuszczeń singerów nie udało nam się nic zaciąć. Rankiem powitał nas niezbyt przyjemny wiaterek, który towarzyszył nam do samego wieczora, ciśnienie nadal utrzymywało się na tym samym poziomie, temperatura powietrza miała 7 st. C. Po raz kolejny zestawy umieściliśmy w tym samym miejscu, co niestety okazało się kolejną porażką. Do godziny 18 nie mieliśmy żadnego brania. Po krótkiej dyskusji i wysondowaniu innego miejsca zestawy przewieźliśmy na inna głębokość i w zupełnie inne miejsce niż nęciliśmy przez blisko trzy tygodnie. O godzinie 19.00 zaczął wiać silny wiatr z północy i ciśnienie gwałtownie zaczęło spadać, trzy godziny później ciśnienie wynosiło 999 HPa a temperatura spadła do 9 st. C, co zwiastowało burzę lub silne opady deszczu. Piękne widoki zachodzącego słońca, które udało nam się uwiecznić rekompensowały w pełni niezbyt przyjazny wiatr.


Przygotowaliśmy obozowisko na nadejście burzy i położyliśmy się spać. O 22.00 zaczęła się ulewa i towarzyszyła nam do godzin rannych. O 3.25 podczas trwania ulewy sygnalizator Arka wreszcie się odezwał i nie przestawał piszczeć. Podbiegliśmy do wędek i po 15 minutach walki piękny 8 kilogramowy karp wylądował na macie.

 

Do rana nie mieliśmy już więcej brań a deszcz nie dawał za wygraną więc postanowiliśmy zakończyć naszą zasiadkę i powrócić za kilka dni. Mimo niezbyt dużej ilości brań J, wyjazd uważamy za bardzo udany i będziemy kontynuować naszą strategie bo cóż daje więcej satysfakcji niż złowienie pięknego karpia z dzikiej i tak trudnej wody. Mamy nadzieję, że następnym razem ta woda będzie dla nas bardziej łaskawa i pozwoli nam zmierzyć się z nieco większymi okazami. Jeżeli natomiast kolejny wypad nauczy nas pokory i woda znów utrze nam nosa to tak łatwo się nie poddamy i będziemy nad nią wracali aż do skutku.

 

Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą

Albert Chojnacki

Dodaj komentarz kliknij

 

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM