karpWtorek, 26 września 2017 karpImieniny: Cypriana, Justyny, Łucji karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3056960
Ilość odwiedzin dziś: 154
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieWywiad z Przemysławem Mroczkiem


1.      NA POCZĄTEK PROSIMY KILKA SŁÓW O SOBIE?

Dzień dobry, nazywam się Przemysław Mroczek i ... co byście chcieli więcej wiedzieć?

2.      CO SKŁONIŁO CIĘ DO ZAINTERESOWANIA SIĘ KARPIOWANIEM?

Kiedy zaczynałem łowić karpie, wtedy jeszcze to nie nazywało się karpiowaniem, ponieważ czegoś takiego nie było. Łowiło się karpie, a nazywało się to, że łowiło się ryby, których nie dało się wyciągnąć. Były to czasy, w których używało się takiego sprzętu, że karp powyżej 4 kg rwał wszystko co się da. Czas leci, ale to było 35 lat temu i wtedy złowienie karpia 5-6 kg było naprawdę rzadkością. W dzisiejszych czasach złowienie karpia 5-10 kg jest rzeczą normalną, ale wtedy był to naprawdę nie lada wyczyn. Co mnie zaciekawiło w połowie karpi? Wtedy nie było czegoś takiego jak nastawianie się na łowienie karpi, byli zwykli wędkarze, którzy łowili od czasu do czasu karpie, które zazwyczaj wygrywały z nimi. A mnie właśnie zaciekawiło to, że łowiąc na spławik co jakiś czas miałem branie czegoś co zrywało mi wszystko, więc się wkurzyłem i powiedziałem sobie, że ja to muszę złowić. Tak to się zaczęło i człowiek zaczął sobie stawiać coraz większe wymagania, żeby złowić najpierw karpia 5 kg później 8 kg itd., itd. Tak to się kręciło, natomiast dla kogoś, kto dzisiaj zaczyna łowić karpie, zrozumienie tego co było kiedyś jest tak nierealne, że nie da się tego nawet wytłumaczyć. Tak samo jak cały świat się rozwija, to również tak samo jest z łowieniem karpi.

 

3.      CO DAJE TOBIE KARPIOWANIE? Czy jest to sposób na spędzanie wolnego czasu?

Kiedyś faktycznie był to sposób na spędzanie wolnego czasu i w dalszym ciągu tak to jest, natomiast ja karpiem zajmuję się profesjonalnie od paru dobrych lat, jest to mój zawód, ja z tego żyję, więc prawda jest taka: jeżeli czytelnicy waszego portalu będą to czytać, to chciałbym im powiedzieć, że ci którzy marzą o tym aby zająć się tym profesjonalnie i żyć z łowienia karpi (w różny sposób), to od razu mówię, że jeżeli uda Wam się stworzyć firmę, która będzie sprzedawać lub produkować sprzęt karpiowy, lub medialnie się tym zajmować, to wiedzcie jedno - jeżeli będziecie chcieli z tego żyć, to nie będziecie mieli czasu na łowienie ryb. Każdy kto zajmuje się jakimkolwiek wędkarstwem zawodowo powie wam, że wówczas znalezienie czasu na łowienie ryb jest rzeczą niesłychanie trudną. A co osobiście mi daje karpiowanie? Jest mi w tej chwili bardzo ciężko powiedzieć, co mi osobiście daje wędkowanie, ja się tym zajmuję od 30 lat, a profesjonalnie od 10 lat. Jest to moje życie po prostu, to jest tak samo jakby ktoś mnie się zapytał, co mi daje oddychanie?

 

4.      JAKIE MASZ NAJCIEKAWSZE WSPOMNIENIA Z TWOICH PIERWSZYCH WYPRAW KARPIOWYCH I DLACZEGO?

Z pierwszych wypraw karpiowych????? To nie były wyprawy karpiowe, kiedyś karpie się łowiło w ten sposób, że wypływało się łódką na 2-3 godziny, robiło się to wczesnym rankiem lub wieczorem. Tak jak dzisiaj jedzie się na nockę lub parę dni, to nie ma nawet o czym mówić, kiedyś pojechanie na ryby i spędzenie nocy nad wodą, to tak jak dzisiaj miesięczna wyprawa. Najróżniejsze wspomnienia mam z takich wypraw, człowiek właściwie nic nie wiedział, kiedy, gdzie łowić karpie. Natomiast nie było problemu na co łowić, ponieważ wszyscy łowili na ziemniaki. Ale gdzie te karpie znaleźć i jak je wyholować, to była podstawowa rzecz, no i jak trafić na te największe karpie. Szczerze mówiąc na początku łowiłem zawsze z łódki, bo to były takie miejsca, w które mogłem dotrzeć tylko na łódce. Miałem brania takich 4-5 kg karpi, natomiast pod łódką przepływały mi takie nasto kilowe. Kombinowałem co tu zrobić żeby taki diabeł mi wziął, od czasu do czasu to się zdarzało, ale kończyło się to natychmiast. Zdarzeń były setki a może tysiące, wymieniać można by było bardzo, bardzo długo. Moja pierwsza dłuższa zasiadka to myślę, że było to w połowie lat 80-tych, tak 85 - 86 rok, było to małe jezioro na Pomorzu, gdzie znajomy wyciągnął i oczywiście zjadł karpia 17,5 kg bo wiadomo kiedyś się zjadało wszystkie ryby. Nad to jeziorko jeździło się na 2-3 dni i obserwowało się wtedy pogodę, gdyż wtedy nie miało się żadnych namiotów. Brałem ze sobą zwykły parasol ogrodowy, na wszelki wypadek, jakby zaczęło padać, z dzisiejszego punktu widzenia to było straszne extremum. Dzisiaj wygody mamy niesamowite, ale wtedy dzięki właśnie takim dłuższym zasiadkom udało się złowić karpie powyżej 15 kg. Okazało się, że one brały tylko w nocy miedzy godziną 12 a 2. Gdy się próbowało je złowić wczesnym rankiem, to nie było szans, ponieważ miały swoje takie godziny i tylko wtedy brały. Wtedy właśnie się zorientowałem, że aby złowić duże ryby trzeba naprawdę poświęcić trochę czasu.

 

5.      JAKIE BYŁY TWOJE WZORCE I SKAD CZERPAŁES WIEDZE O POŁOWIE KARPI?

Nie miałem żadnych wzorców, wszystkiego się sam uczyłem i do wszystkiego sam dochodziłem. W 1975 roku nie było nic takiego jak zagraniczne pisma, jedyną gazetą wędkarską jaka była dostępna to były „WIADOMOŚCI WĘDKARSKIE". Chyba, że ktoś miał wujka ze Stanów i przysłał trochę dolarów to wtedy można było kupić w peweksie jakiś sprzęt. Nie było nic dostępne, trzeba było wszystkiego się samemu uczyć.

6.      JAK TWOIM ZDANIEM ZMIENIALO SIĘ KARPIARSTWO NA PRZEŁOMIE CZASU?

W ogóle się nie zmieniło (a tak przy okazji nie używajcie proszę przy mnie słowa „karpiarstwo", bo jest koszmarnym dziwolągiem, wolę „karpiowanie"), jest to najwspanialszy rodzaj wędkowania, niesłychanie silny, przebiegły i sprytny przeciwnik. Ja myślę, że tak samo jak na początku patrzyłem na łowienie karpi, tak patrzę teraz, chociaż doświadczenie jest zupełnie inne. Pozostało mi  jeszcze bardzo dużo do nauczenia się na temat łowienia karpi, ponieważ ciągle coś nowego odkrywam i okazuje się, że ciągle jestem jeszcze głupi i nie wiem o co tym karpiom chodzi. Co do kuchni karpiowej to jest to rzecz, która najbardziej się zmieniła na przełomie lat. Tak jak wcześniej wspomniałem kiedyś łowiło się wyłącznie na ziemniaki, sporadycznie na kukurydzę, niekiedy na jakieś ciasto. Jakim problemem było dostanie haczyka karpiowego, nie było czegoś takiego. Pamiętam, że jeździłem do Warszawy i do jednego ze sklepów wędkarskich jakiś rzemieślnik dostarczał własnoręcznie wykute haki, które były dostatecznie grube i wytrzymałe. Dzisiaj jest to nie do pomyślenia, aby było tylko jedno miejsce w Polsce, w którym można dostać haki, które by się nie wyginały i nie pękały. Wszystkie inne haki niestety nie wytrzymywały i nie były w stanie sprostać karpiowi. Dopiero pod koniec lat 80-tych zaczęły pojawiać się pierwsze kulki i była to zmiana tak diametralna, tak zupełnie inny sposób podejścia do karpia, nęcenia karpia. Przy czym ja bym tu jeszcze jedną rzecz powiedział, oczywiście to była zupełna zmiana mentalności wędkarskiej kiedy weszły kulki, ale prawda jest taka, że każdy kto trochę wędkuje czy karpiuje to wie, że przynęty nie łowią. Nie ma idealnych przynęt, łowi głowa karpiarza, jeżeli dobrze potrafi obserwować i czytać wodę i wie gdzie karp lubi żerować, to właściwie nie ma znaczenia jaką przynętę mu się poda, karp i tak zje wszystko co mu się poda. I to jest podstawa.

7.      TWOJE ULUBIONE ZESTAWY KARPIOWE (WADY ZALETY)

Tutaj powiem tylko jedno słowo „jak najprostsze". Nic nie kombinować, zestawy są najróżniejsze. Owszem, w filmach DVD pokazuję różne zestawy i opisuję je, ponieważ można próbować wszystkiego, ale prawda jest taka, że wszystko co jest najprostsze, jest najskuteczniejsze.

8.      CZY JEST TWOIM ZDANIEM JAKAŚ WODA W POLSCE W KTOREJ PŁYWAJĄ NAPRAWDE DUŻE KARPIE, TAKIE POWYŻEJ 30 KG?

Z kimkolwiek rozmawiam, to w co drugiej wodzie pływają takie karpie i wszyscy mówią, że w przyszłym roku je złowią. Nie, nie jestem w stanie powiedzieć, ale na pewno jest w Polsce wiele wód, w których pływają 30 - stki. Natomiast uważam, że nie jest ich tak dużo jak mogłoby się nam wydawać, bo byłyby one częściej łowione przez karpiarzy. Być może jeżeli wypuszczanie karpi zagości na naszych wodach tak na serio to będą takie wody, że pozwolą dorosnąć karpiom do takich rozmiarów. Powiedzmy, że w wodzie „X" 40 ha jest 99,99 % karpia, który jest do 15-16 kg, a jest jedna czy dwie sztuki większe, to prawdopodobieństwo złowienia tego karpia jest po prostu znikome. Oczywiście jest w Polsce masa wód leśnych, nieodkrytych jeszcze gdzie te karpie rosną, ale trzeba brać pod uwagę jedną rzecz. To nie jest tak, że karp jest rybą, która we wszystkich wodach tak samo rośnie, karpie są różne. Mają różne rasy, różnie rosną, w zależności od tego jak żyzna jest dla nich woda i to nie jest powiedziane, że w każdej wodzie karp musi urosnąć do pokaźnych rozmiarów. Jest naprawdę niewielka ilość wód gdzie karpie mają tak dobre pożywienie i takie warunki żeby mogły one rosnąć w nieskończoność.

 

 

9.      A PRZYPUSZCZASZ GDZIE MOGĄ ONE MIEĆ TAKIE WARUNKI?

Ja myślę, że we wszystkich dużych zbiornikach zaporowych są takie karpie, a nawet jestem tego w 100% pewien. Natomiast na złowienie takiego karpia trzeba poświęcić minimum pół roku żeby poznać dobrze wodę. Oczywiście również w rzekach takie karpie pływają.

 

10.  CZY MASZ JAKIEŚ SWOJE ULUBIONE PRZYNĘTY, AROMATY?

Nie, nie mam żadnych swoich ulubionych aromatów ani przynęt. Dana woda wymaga użycia czegoś innego, ja powtarzam, nie przykładam zbyt wielkiej wagi do przynęty, aromatu, ponieważ aromat jest rzeczą zupełnie wtórną, najważniejsza jest baza, czyli z czego kulka jest wykonana. Jeżeli jest to dobrej jakości rzecz, to bez żadnego aromatu możemy się obejść.

 

11.  JAKIE SĄ TWOJE ULUBIONE ZBIORNIKI DO POŁOWÓW?

Jako typ zbiornika bardzo lubię małe zbiorniki do 20 ha, niewielkie leśne wody gdzie nie ma dużej presji wędkarskiej ( no ale każdy takie lubi ), dużo bardziej wolę małe kameralne wody niż duże zbiorniki, gdzie trzeba wywozić zestawy na 200-300 metrów. Nie przepadam za takimi.

 

12.  JAKI JEST TWÓJ REKORDOWY CYPRINUS?

Mój rekordowy karp miał 19,5 kg. Szczerze mówiąc od 18 lat nie mogę go pobić. Jeżdżę naprawdę na najlepsze łowiska na całym świecie gdzie pływają duże ryby i jakoś na razie nie miałem okazji pobić mojego rekordu, byłem kilka razy nad Radutą, 5 razy nad Rainbow, gdzie wydawało by się, że złowienie takiej ryby nie powinno być problemem. Ludzie, którzy przyjeżdżają na takie łowiska czasami z marszu łowią ryby po 20 kg, a ja jakoś nie mogę takiej złowić, łowię takie po 18, 19, 19,5 kg, ale większej nie mogę. To jest jakieś fatum, które trzeba przełamać i wtedy będzie dobrze. Inna sprawa, że specjalnie jakoś się tym nie przejmuję, ponieważ nie mam wielkiego parcia na złowienie rekordowej ryby, fajne oczywiście byłoby pobicie swojego rekordu, ale  dla mnie każda ryba jest ogromną radością.

 13. CZY BYŁA TAKA WYPRAWA KARPIOWA PODCZAS KTÓREJ HOL RYBY ZAPADŁ TOBIE     W PAMIĘĆ I DAŁ CI SATYSFAKCJE?

W ubiegłym roku miałem trzy takie spotkania nad Rainbow z karpiami, nie jestem w stanie powiedzieć jakie były, bo ich nie widziałem, lecz były to gigantyczne karpie. Nie mogę powiedzieć czy miały one 20 kg czy 30 kg, ponieważ Rainbow jest znane z takich dużych ryb. Rzadko się zdarza spotkać z rybą, która zrobi z Tobą co chce. Ja łowię na plecionki i dlatego po zacięciu (a właściwie podniesieniu wędki) mam zaraz kontakt z rybą. W momencie kiedy nawet nie sygnalizator, tylko szczytówka lekko się przygięła, podniosłem lekko wędkę i ryba w ułamku sekundy przeciągnęła mnie półtora metra do przodu i wpadłem do wody. Nie miałem kompletnie nic do powiedzenia, tylko była jazda jak na nartach. Każdy kto miał do czynienia z większymi karpiami zdaje sobie sprawę, że ryby 10, 15, 20 kg nie jest prosto zatrzymać, ale ta ryba nie była nawet rozpędzona, tylko trzymałem wędkę, a ona sobie płynęła gdzie chciała. Miałem takie trzy ryby podczas wyprawy na Rainbow, z którymi nie dałem sobie rady, ze względu na tamte warunki, tzn. drzewa zatopione pod wodą. Tam po zacięciu wsiada się na ponton i płynie po rybę, poza tym ryby były zaplątane w drzewa i tak nie dało się ich wyciągnąć. Trzeba mieć też dużo szczęścia żeby ryba popłynęła w drugą stronę, aby ją wyholować. Za miesiąc wracam tam i myślę, że tym razem uda mi się je wyciągnąć.

14.   PODCZAS WYPRAW KARPIOWYCH CZĘSTO ZDARZA SIĘ ZŁOWIĆ AMURA? CZY ZŁOWIŁEŚ KIEDYŚ TAKIEGO AMRA, KTÓRY DAŁ TOBIE NAPRAWDE W KOŚĆ?

Tak. I żeby było śmieszniej to on miał 4,5 kg. To było w 1996 roku nad kanałami Konińskimi. Zaprosiłem tam po raz pierwszy Dawida Payne ( jest to jeden ze znanych angielskich karpiarzy). Pojechaliśmy nad kanały, a on nigdy wcześniej nie łowił amurów. W ciągu kilku dni była to jedyna ryba (później już całkiem nieźle brały), położyłem ją na macie żeby ją odhaczyć. Człowiek czasami zachowuje się w ten sposób, że nie do końca myśli co robi, więc stanąłem sobie okrakiem nad matą. Amury maja to do siebie, że mają nieprawdopodobną siłę. Amur grzmotnął ogonem i mówiąc po męsku „ walnął mnie w jaja" tak, że przez dobre 10 minut nie mogłem dojść do siebie, a on sobie w najlepsze fiknął z maty i popłynął do wody. Był to mój drugi amur, który dał mi do wiwatu i od tego czasu jak mam amura w odpowiedniej bliskości, to podchodzę do niego bokiem, ponieważ wiem co on jest w stanie zrobić.

15.  JAKIE SĄ TWOJE PLANY NA PRZYSZŁY SEZON KARPIOWY 2010?

Ja już mam cały rok zaplanowany i jest to przykre dlatego, że czasami dzwoni mi ktoś, że tu czy tam biorą, a ja niestety nie mogę jechać, i to boli bardzo. W tym roku kręcę Jeden, albo dwa nowe filmy, na pewno 2 razy po dwa tygodnie jadę nad Rainbow, organizacja pięciu zawodów KARP MAXA, przygotowywanie gazety i parę prywatnych wyjazdów, o których nikomu nie wspominam, bo chcę mieć święty spokój, no i oczywiście z żoną trzeba również spędzić trochę czasu. Tak, że sami widzicie, kalendarz mam zapisany do końca roku. To jest właśnie ta proza życia w karpiowym biznesie.

16.  JAKIE MASZ RADY DLA POCZĄTKUJĄCYCH KARPIARZY?

Ja zawsze powtarzam dwie rzeczy: pierwsza jest taka, że karpiarz łowi, a nie sprzęt. Jeżeli ktoś zaczyna karpiowanie od kolekcjonowania najdroższego sprzętu, to nie wiem czy wyjdzie mu to na dobre. Radocha jest wtedy gdy na tani sprzęt zacznie się łowić i później ma się  perspektywę na zmianę na coś lepszego.

Drugą rzeczą jest pokora. My w kontakcie z karpiami jesteśmy intruzami i musimy o tym pamiętać. Musimy długo się uczyć żeby zrozumieć o co temu karpiowi chodzi, więc naprawdę trzeba mieć dużą pokorę. Nie jest istotne jak duże karpie się łowi, nie jest istotne, że ja złowię większego karpia od kolegi, albo pobiję rekord zbiornika, każdy powinien walczyć ze sobą. Jeden z najsłynniejszych karpiarzy świata, Francuz Philippe Lagabbe (najwyższa liga światowa), jest chyba jedynym na świecie, który nie waży swoich karpi. Gość łowi naprawdę nieprawdopodobne ryby i żadnej nie waży, tylko robi sobie zdjęcia. Zapytano go jaka jest największa jego ryba, to odpowiedział, że nie wie, być może był to rekord świata, ale nie ważył jej. Ma z tego satysfakcję i przede wszystkim święty spokój.

17.  CZY CHCIAŁBYŚ JESZCZE COŚ DODAĆ?

Chciałbym dodać od siebie to, że życzę Wam wszystkiego dobrego w portalu i mam nadzieje, że będzie to takie miejsce w Internecie, w którym przede wszystkim młodzi karpiarze będą mogli nauczyć się tych wszystkich zdrowych podstaw łowienia ryb, a  nie licytować się, czy przekrzykiwać jeden przez drugiego, że ktoś jest mądrzejszy, a ktoś głupszy. Bo tak jak już powiedziałem to pokora, która wpajana od samego początku, jest najważniejsza sprawą i to ona pozwala na smakowanie przyjemności w łowieniu ryb. Życzę Wam jeszcze tego, żebyście robili swoje bez patrzenia na zawiść innych.

Serdecznie dziękujemy Przemkowi za poświęcenie nam czasu i udzielenie nam wywiadu.

Arek i Albert

CARPSTRONG

 

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM