karpWtorek, 26 września 2017 karpImieniny: Cypriana, Justyny, Łucji karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3056963
Ilość odwiedzin dziś: 154
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieEBRO HISZPANSKIE ELDORADO
                   

EBRO HISZPAŃSKIE ELDORADO

Po nie zliczonych wspólnych zasiadkach razem z Krzyśkiem postanowiliśmy po raz kolejny pojechać nad rzeke Ebro. Spotkaliśmy się i wspólnie wybraliśmy termin, padło na 27 sierpień krótka zasiadka 4 dniowa. Pozostał tydzień więc można się przygotować i obmyślić strategie połowu. O 5 rano Krzysiu podjechał pod mój dom spakowaliśmy sprzęt, jak zawsze auto było upchane na maxa...160 km jakie nas dzieliło do Ebro strzeliło jak z bicza, po drodze trzymaliśmy kciuki aby nasza ulubiona miejscówka niedaleko miasteczka Caspe była wolna, biorąc pod uwagę okres w jakim jedziemy i stanowisko które praktycznie zawsze jest oblegane przez karpiarzy i sumiarzy.

Po dotarciu na miejsce okazało się że szczęście nam dopisało, karpiarze (Francuzi) którzy tam byli jak się później okazało 8 dni ,pakowali się do łódek i wracali do swojego ośrodka. Wymieniliśmy parę zdań, niestety nie mówili w naszym pięknym ojczystym języku więc dogadanie się to był nie lada wyczyn. W każdym razie byli bardzo zadowoleni z zasiadki złowili sporo karpia i suma, dla nas było dobrą wiadomością. Podekscytowani w mgnieniu oka zaczęliśmy wypakowywać swój sprzęt. Po około 2 godzinach byliśmy gotowi żeby wywieść pontonem pierwsze zestawy i postawić bojki w miejsce nęcenia, wywoziliśmy na odległość 100m. Gdy już zestawy postawione przyszedł czas na zasłużone zimne napoje  i napajaniem się pięknymi widokami. Po jakimś czasie usłyszeliśmy dźwięk sygnalizatora, niestety nie nasz, stanowisko obok  byli Czesi którzy zasiedli na karpie i sumy. Zaraz po tym jako zaszczytny pierwszy hol przypadł mojemu kompanowi, po paru minutach holu, piękny sazan 10kg leży na macie, dwie fotki, buzi i z powrotem do wody no i gratulacje. Jak zawsze w pierwszych godzinach zasiadki każdy czeka na wymarzony dźwięk sygnalizatora i ja się doczekałem. Podbiegam do kija delikatnie zacinam, ryba odbija i wyciąga kolejne metry plecionki po czym zawraca i odbija ostro w lewo, uwielbiam takie hole gdzie dostarczają wiele emocji, kilka chwil później piękny karp pełnołuski 14,90kg razem ze mną pozuje do zdjęcia, buzi na dowidzenia i z powrotem do wody. Do wieczora mieliśmy jeszcze kilkanaście pięknych brań karpi w przedziale od 7kg do 15,30kg takie hole przy temperaturze 40 stopni potrafią zmęczyć nie jednego karpiarza.

Z reguły brania ustają około godziny 20 aż do 5 rana więc wzieliśmy się za grilowanie. Około godziny 22.30 rozległ się głośny pisk sygnalizatora, energiczny odjazd, zdezorientowany gdyż nie liczyłem już na branie podbiegam do wędek zacinam i od razu czuje straszny opór, ryba robi praktycznie co chce wybierając spore metry plecionki a w tych egipskich ciemnościach trudno cokolwiek zauważyć. Po chwili słyszymy sygnałki Krzysia, silna ryba nie ma zamiaru z nami współpracować, ściągnął swoje zestawy aby nie poplątać wszystkiego i dalej walczę z ogromnie silna rybą. Po paru minutach holu kilka metrów od brzegu poczułem dziwne drgania kija od razu zorientowałem się ze holuję  suma, uderza ogonem w plecionkę żeby się spiąć, od razu podniósł mi się poziom adrenaliny. Po chwili ukazała się nam piękna ryba założyliśmy rękawiczki i wyciągnęliśmy go na brzeg sum miał 113cm i pokusił sie na dwa pellety 20mm, jak zwykle sesja zdjęciowa i piękna rybka odzyskała wolność( trzymałem kciuki żeby popłynął po ojca :)).

 

Po całym dniu wielkich emocji rozeszliśmy się do namiotów na zasłużony odpoczynek. O godzinie 5 rano byłem już na nogach myśląc co przyniesie nowy dzień, ryby które się spławiały z każdej strony to wymarzony widok każdego karpiarza. Zanęciliśmy kolejną partią pelletu i wywieźliśmy zestawy. Na pierwsze branie nie trzeba było długo czekać tym razem Krzysiek na pellet halibutowy firmy Dynamite Baits wyholował swojego pełnołuskiego karpia o wadze 13,20kg niemal ze od razu na mój zestaw pokusił się karp o wadze 11.30kg na pellet truskawkowy Anacondy. Pogoda nam dopisuje ponad 40 stopni, przez cały dzień mieliśmy sporo brań karpi w przedziale od 7 do 14kg i jednego suma 128cm którego wyciągnąłem na 2 Pellety Anacondy Bulls Range Halibut Big Fish 17mm.


Między czasie stanowisko obok rozstawili się Anglicy z mocnym sprzętem sumowym. Pogoda się trochę zmienia i pod wieczór zaczyna wiać silny wiatr. W sobotę od rana znowu zawitało słonce, bez chmurne niebo i zero wiatru. Od godziny 8 karpie żerowały intensywnie przy czym brania miałem regularne średnio co 30 minut Krzysztof który testował kulki rybne patrzył z niedowierzaniem. Koło godziny 13 usłyszeliśmy zamieszanie u kolegów z Czech jedna z wędek sumowych wygięta w pałąk niemal że zostaje porwana przez rybę, podbiega do niej jeden z chłopaków i z potężną siłą zacina, trzy obroty kołowrotkiem i znowu silne zacięcie, wtedy już wiedziałem że mają do czynienia z ogromnym sumem.Wzieliśmy centralki i idziemy do nich aby zobaczyć walkę z potężna rybą. Piękny sum koło 2 metrów bez problemu połknął 2kg karpia, hol tej ogromnej ryby tak zmęczył Czecha że przekazał wędke koledze, przy samym brzegu ryba dostaje więcej energii, strasznie mąci wodę i walczy do samego końca nie poddaje się chłopakom uzbrojonych w rękawiczki. Po chwili udaję sie ją chwycić za ogromy pysk i wyciągnąć z wody, byłem pod wielkim wrażeniem i nie ukrywam że taki sum jest i moim marzeniem. Profesjonalnie zacięty nie miał prawa się spiąć, wielki hak idealnie wbił się w jego ogromny pysk, zadowoleni Czesi kolejno ustawiali się do zdjęć. Wracając na nasze stanowisko usłyszałem dziwny dźwięk patrzę w stronę poda a swinger na samej górze, podbiegam do kija i zacinam, ryba zdążyła wyciągnąć ponad połowę plecionki na szpuli kołowrotka, przez nieuwagę nie włączyłęm sygnalizatora co mogło być tragiczne w skutkach. Po długim holu na macie ląduje sum 132cm co ustanawia mój dotychczasowy rekord.

Ten dzień bardzo długo pozostanie w mojej pamięci brania miałem regularne aż do wieczora największy karp jakiego złowiłem 17,30kg i wszystkie na pellet Anacondy Strawberry i Extreme Squid. Także Krzysiu w tym dniu wyholował swojego rekordowego karpia  o wadzę 15.30kg.

 

Na drugi dzień od samego rana zaczęliśmy się powoli pakować żeby nie robić tego popołudniu w 40 stopniowej temperaturze, oczywiście co jakiś czas holowaliśmy karpie które cały czas świetnie brały.

 

 

Jak każda zasiadka i ta dobiega końca i trzeba wracać do codziennych obowiązków. Każda moja wyprawa nad rzekę Ebro wywołuje we mnie bardzo dużo emocji jest to woda nieobliczalna która skłania do refleksji i jak widać często można spotkać się ze sumem na naszych karpiowych zestawach. Do zobaczenia nad rzeka Ebro!  


Z karpiowym pozdrowieniem

Bartłomiej Dziurka

                                                                      DODAJ SWOJ KOMENTARZ

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM