karpWtorek, 26 września 2017 karpImieniny: Cypriana, Justyny, Łucji karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3056951
Ilość odwiedzin dziś: 154
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieMoja pierwsza zasiadka karpiowa

                                      Moja pierwsza zasiadka

Witam wszystkich wędkarzy. Chciałbym troszkę przybliżyć Wam moje początki wędkowania i tym samym zachęcić do wypowiedzenia się na forum lub do napisania przez Was o swoich początkach z wędką. Może nie będę pisał pierwszej mojej styczności z wędkarstwem, a napiszę o początku karpiowania. Otóż zacząłem moje „uzależnienie" (wtedy jeszcze nie wiedziałem, że jest to takie niebezpieczne i chyba nieuleczalne)  jakieś 7-8 lat temu. Pojechaliśmy z kolegą nad jezioro Ula. Znajduje się ono niedaleko Poznania w miejscowości Jezierce, jezioro ma 9 Ha i jest położone w środku lasu. Jest to przepiękny akwen w którym pływały wtedy naprawdę duże osobniki. Jezioro jak i jeszcze kilka w tej okolicy podlega pod koło policyjne Noteć. Był to mój pierwszy wyjazd na nockę. Byłem tym bardzo podniecony i nie mogłem w nocy spać. Przygotowania do wyprawy nie trwały  długo, gdyż ilość sprzętu do zabrania nie była zbytnio imponująca. O godzinie 4 rano spotkaliśmy się z kolegą pod blokiem, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do niego na działkę, która znajdowała się niedaleko jeziora (około 4-5 kilometrów przez las). Przejechanie samochodem było niemożliwe. Dlatego po zajechaniu na działkę przepakowaliśmy sprzęt na rowery (tyle tego było, że bez problemu zamocowaliśmy wszystko do rowerów i resztę w plecak, niezbyt duży). Po morderczej przeprawie przez las dotarliśmy nad to piękne jezioro.


 

Zegarek pokazał godzinę 8.15. Miejsce w którym się znaleźliśmy było dobrze znane mojemu koledze, gdyż bywał już tam kilkakrotnie. W skład naszego ekwipunku wchodziło: dwie wędki teleskopowe zakupione na poznańskim targowisku firmy X produkcji rosyjskiej, kołowrotki firmy DAM na 4 łożyskach, podpórki, sygnalizatory: pierwsze videotroniki, żyłka nie pamiętam, krzesełko i śpiwór za 5 zł. z marketu oraz parasol o średnicy 60 cm. Jako sygnalizatory mechaniczne służyły nam ping pongi z doczepionymi u dołu ciężarkami i przywiązanymi do podpórek. Następnym elementem naszego ekwipunku był podbierak o długości ramion nie przekraczającej średnicy parasola. Posiadaliśmy również własnoręcznie uszytą matę do odhaczania karpi (kupiłem w pasmanterii materiał wodoodporny i obszyłem nim gąbkę).  W plecaku mieliśmy trochę jedzenia, picia oraz własnoręcznie zrobione kulki proteinowe. Po przygotowaniu wszystkiego (trwało to jakieś 15 minut) byliśmy gotowi do łowienia. Zestawy wyrzucaliśmy możliwie jak najdalej się dało czyli jakieś 40 może 50 metrów przed siebie. Pierwszy odjazd mieliśmy o godzinie 11, był to karp o masie 3,5 kg złowiony przez mojego towarzysza wyprawy. Następną ryba był także karp i także złowiony przez Michała. Ryba została złowiona 3 godziny później i ważyła 5 kg. Ja mojego pierwszego karpia doczekałem się dopiero o godzinie 18.30 i ważył 2,5 kg. Wtedy poznałem siłę tych ryb (w porównaniu do rybek jakie łowiłem dotychczas wydawało mi się że holuję potężną rybę). Sprzęt którym dysponowałem nie był wysokiej klasy ale sprostał zadaniu. Na tej wyprawie nie złowiliśmy już żadnej ryby i noc spędziliśmy na krzesełkach owinięci śpiworami. Noc była bardzo zimna ale przetrwaliśmy nie zmrużając nawet na chwile oczu. Podsumowując wszystko mogę stwierdzić, że do rozpoczęcia łowienia karpi nie musimy mieć bardzo dobrego i markowego sprzętu. Wystarczy duże zaparcie i determinacja a wyprawy na karpie nie muszą być bardzo drogie i jak widać nie musimy zabierać ze sobą ogromnej ilości sprzętu, która nam w dzisiejszych czasach często towarzyszy. Nie twierdze, że rzeczy które teraz są dostępne w sklepach są zbędne ale bez co niektórych możemy się obejść. Jeżeli stać nas na zakup sprzętu to oczywiście jak najbardziej polecam, bo dlaczego nie ułatwiać sobie życia. Lecz zwracam się do początkujących karpiarzy, którzy oglądają filmy karpiowe oraz zdjęcia i widzą rzeczy na których zakup nie mogą sobie pozwolić i rezygnują z karpiowania, nie musimy od razu mieć wszystkiego tylko powoli sobie kompletujmy. Nie możemy się wstydzić tego co mamy gdyż każdy z nas kiedyś zaczynał.

Tak wyglądała moja pierwsza zasiadka i takiego sprzętu używałem. Jeżeli Ty zaczynałeś inaczej to podziel się z wszystkimi twoimi spostrzeżeniami.

Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą

Albert Chojnacki

 

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM