karpWtorek, 26 września 2017 karpImieniny: Cypriana, Justyny, Łucji karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3056978
Ilość odwiedzin dziś: 154
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieKARPIOWE BEZROBOCIE

 

KARPIOWE BEZROBOCIE


Za oknami zima, nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Większość z nas już nie może doczekać się pierwszych ciepłych promieni słonecznych oraz pierwszych w tym roku zasiadek. Jednym z takich ludzi jestem ja. Codziennie odliczam dni do rozpoczęcia sezonu wędkarskiego, którego tak prawdę mówiąc wcale nie zakończyłem, tylko na „chwilę przerwałem". Ciężko mi z tym, ale jakoś sobie radzę. Jest parę metod, jakie stosuję żeby sobie z tym poradzić. Codzienne myślę o nadchodzącym sezonie karpiowym. W celu przetrwania zimowej posuchy trzeba zorganizować sobie jakoś wolny czas. Ja postanowiłem (jak większość karpiarzy) wolny czas przeznaczyć na przygotowanie się do sezonu. Pierwszą sprawą, jaką postanowiłem załatwić jest zrobienie kilku smaków kulek, które wykorzystam do moich pierwszych połowów. W tym celu zaopatrzyłem się w niezbędne składniki i ustawiłem sobie „grafik" ich wykonania. Pierwszym etapem jest zrobienie kulek o niezbyt przyjemnych zapachach, a następnie te przyjemniejsze, czyli słodkie i owocowe. Kupiłem sobie zeszyt, w którym zapisuję dokładnie wszystkie składniki i proporcje, jakie stosuję. Powód jest prosty. Przy tworzeniu własnych mixsów dużo kombinuje i eksperymentuję i nie jestem w stanie wszystkich moich kombinacji zapamiętać. Nigdy nie wiem czy wykonany przeze mnie mix będzie skuteczny. Nie wiem nawet czy w ten sposób powinno się je mieszać. Ale załóżmy, że wyjdzie mi prawdziwy „killer", który sprawi, że ryby naprawdę tego zasmakują a ja nie będę pamiętał wszystkich składników i proporcji. Dlatego uważam, że powinniśmy takie rzeczy spisywać.

Aby zapomnieć, że za oknem zalega 30 cm warstwa śniegu a jeziora skute są lodem próbuję obrać sobie strategię na nadchodzący sezon, Do tego również przydatny będzie nam zeszyt, bądź jakiś notatnik. Strategię swoją obmyślam w następujący sposób: czytam wszelkiego rodzaju czasopisma i portale karpiowe. Na portalach można przeczytać wiele fachowych porad i dowiedzieć się o nowoczesnych metodach i sposobach połowów. Możemy też dowiedzieć się, w jakich wodach i, w których województwach w minionych latach złowiono najwięcej ryb. Po przeczytaniu ciekawych artykułów, robię sobie notatki, o metodach połowu oraz na jakie przynęty zostały złowione największe ryby. Biorę pod uwagę średnią i na podstawie tych informacji planuję swoje wyprawy. Oczywiście po zgromadzeniu tych informacji mogę dopiero precyzyjnie określić, jakie łowiska zamierzam odwiedzić w tym sezonie. Zastanawiam się czy ten rok będzie miał 700 czy więcej dni. A tak na poważnie to tylko niektóre z wcześniej zaplanowanych zasiadek uda mi się doprowadzić do skutku. No cóż, ale jest to jeden z moich sposobów na zabicie czasu (nie czasami karpia) i zorganizowanie się na ten tak oczekiwany pierwszy wyjazd na karpie.

Po raz kolejny robię przegląd mojego sprzętu. Wszystko musi błyszczeć. Kołowrotki wyczyszczone i przesmarowane. Porządki w moich zanętach i przynętach to też niezmiernie istotna sprawa. Niestety dużo kulek i peletów trzeba było wyrzucić. Nie wysuszyłem ich po powrocie z ostatniej wyprawy i spleśniały. Ziaren z poprzedniego sezonu zostało mi niewiele, więc raczej nic się nie zmarnuje. Jeszcze jedna istotna czynność. Musze sprawdzić moją łódkę do wywozu zanęt oraz zestawów. Przez zimę nie była ona przecież używana. Sprawdzam naładowanie akumulatorów. Ładuję wszystkie akumulatory (a jest ich trochę) gdyż nieużywane przez kilka miesięcy mogły się zupełnie rozładować. To samo z akumulatorem do pontonu. Rozładowuje go zupełnie a następnie ładuję maksymalnie. Przy okazji warto sprawdzić ponton. Mógł być trochę wilgotny. Szkoda było by go zmarnować, bo zakup nowego to spory wydatek. Przejrzenie moich toreb to już bardzo przyjemna i prosta czynność. Zresztą bardzo to lubię. Sprawdzam wszystkie moje akcesoria wędkarskie. Układam je na nowo i wreszcie znajduję niektóre z nich. Pewnie je dobrze schowałem gdyż nie mogłem ich znaleźć przez cały sezon. Przy okazji zapisuję, czego mi brakuje. Wydawało się, że mam wszystko a skąd tu wzięła się tak długa lista zakupów. Byle się tylko nie dowiedziała żona ile musze jeszcze przed sezonem zainwestować w moje „skromne" hobby. Może uda mi się zrobić zakupy na targach w Zabrzu i zaoszczędzę trochę. Stwierdziłem, że np. haczyków i ciężarków mam jeszcze sporo, ale nie mam akurat modelu, który sobie upatrzyłem. Och jak trudno być karpiarzem. Wreszcie mam też czas, aby mądrze popakować mój niezbędny ekwipunek. Wiele razy zdarzyło mi się zabierać nad wodę rzeczy, których nigdy nie wykorzystałem a miałem je tylko, dlatego, że wydawało mi się, że kiedyś je wykorzystam a nigdy tego nie zrobiłem. Dlatego wszystkie tego typu rzeczy odkładam i wystawiam na giełdę lub wymieniam się na coś innego, co mi się naprawdę przyda.

Jak widzicie w karpiarstwie jest co robić nawet zimą. Można sobie znaleźć dużo pracy, na którą w sezonie niestety nie mamy zbyt wiele czasu. Proponuję żeby każdy napisał o swoim sposobie (pomyśle) na przetrwanie zimowego przymusowego „karpiowego bezrobocia".

Do zobaczenia nad wodą

Albert Chojnacki

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM