karpWtorek, 26 września 2017 karpImieniny: Cypriana, Justyny, Łucji karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3056947
Ilość odwiedzin dziś: 153
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieTona ryb w tydzień

 

Tona ryb w tydzień


RZEKA EBRO jest jedną z głównych rzek Hiszpanii, przepływa przez północną część kraju.
Ma źródła w Górach Kantabryjskich, płynie w kierunku południowo - wschodnim przez Kotlinę Aragońską, a następnie w postaci przełomu miedzy Caspe i Tortosą przepływa przez nadbrzeżne Góry Katalońskie i deltą uchodzi do Morza Śródziemnego. Liczna zabudowa tam na rzece przyczyniła się do powstania zbiorników zaporowych, jednym z nich jest zbiornik Caspe oblegany przez sumiarzy i karpiarzy.


W dniu 09.04.2012 wyruszyliśmy naszym busem z pierwszą grupą klientów w tym roku na wyprawę do Hiszpanii na zbiornik Caspe nad rzekę Ebro.



Po dotarciu na miejsce dowiedzieliśmy się od właściciela posesji, że ryby biorą bardzo dobrze. Łowisko zostało już zanęcone kilka godzin wcześniej dużą ilością kukurydzy i to jeszcze bardziej podniosło nasze ciśnienie i chęć wędkowania.

Humory dopisywały wszystkim ale zmęczenie także dawało się odczuć. Pogoda zapowiadała sie obiecująco i dlatego udaliśmy sie na brzeg żeby pokazać wszystkim rzekę i wybrać stanowiska. Po zapoznaniu się z rzeką i stanowiskami przystąpiliśmy do imprezy integracyjnej, którą przerwała nam bardzo silna burza. Wszyscy przenieśliśmy się do miejsca zakwaterowania gdzie kontynuowaliśmy integracje. Podczas trwania imprezy rozdaliśmy wszystkim uczestnikom przynętę, która okazała się bardzo skuteczna, a był nią pelet firmy Saenger - Anaconda BULLS Truskawka, Banan oraz Monster Crab.

Stanowiska zostały wybrane w następujący sposób - Marek, Bartek i Łukasz zajęli prawą stronę brzegu, a Jasiu, Wojtek i ja lewą, między nami zostawiliśmy miejsce dla kolegów którzy mieli dojechać następnego dnia. Mariusz, Andrzej i drugi Andrzej postanowili próbować swoich sił ze spiningiem.

Następnego dnia rano pogoda się unormowała i mogliśmy zacząć wreszcie połowy. Już kilka minut po wyrzuceniu zestawów kolega Marek złowił pierwszego karpia o wadze 10 kg.

Pierwszy dzień upłynął nam bardzo przyjemnie, brania następowały jedno po drugim, tego dnia złowiliśmy wiele ryb. W godzinach popołudniowych Jasiu złowił swój rekord życiowy który wynosił 18.700 kg.

Chwilę później Wojtek  wyholował swojego największego karpia na tej wyprawie o masie 16.000kg.

 Koledzy którzy postanowili spiningować wypłynęli na wodę w południe i powrócili w godzinach wieczornych niestety bez brania. Marek, Wojtek i Jasiu tego dnia w sumie złowili ponad 20 karpi o średniej masie 12 kg. Mi tego dnia nie było pisane złowić żadnego karpia.

Na Rzece Ebro wędkowanie dozwolone jest od godziny przed świtem do godziny po zmroku. Dlatego też po rannym śniadaniu udaliśmy się kontynuować nasze wodne podboje. Od rana słoneczko świeciło ale w południe naszły chmury i zerwał się wiatr. Drugi dzień także obfitował w ryby, brania były jeszcze liczniejsze i udało nam się złowić ponad 25 karpi. Koledzy spiningiści niestety nadal nie złowili żadnej ryby. Mariusz, który spiningował postanowił po południu zrobić zestawy na suma, ale niestety i tu mu szczęście nie dopisało.

Bartek i Łukasz zajmowali się sprawami organizacyjnymi takimi jak przygotowywaniem posiłków oraz zapewnieniem klientom wszelkich potrzeb i zachcianek - czyli pobyt w  wersji All inclusive.

Moje zadanie polegało na pokazywaniu montażu zestawów końcowych, opieką nad wodą oraz pomocy przy podbieraniu" niezliczonej" ilości ryb.

Dzięki krótkofalówkom, które zostały rozdane wszystkim uczestnikom wyprawy komunikacja była bardzo ułatwiona i podczas holu nie było problemów z wezwaniem pomocy.

Tego wieczora Bartek  z Łukaszem odebrali z lotniska w Barcelonie kolejną 4- osobową grupę wędkarzy. Wieczór upłynął na kolejnej integracji :-).

Następnego dnia pogoda zmieniła się diametralnie i zaczął wiać bardzo silny wiatr co nie ułatwiało nam wyrzucania zestawów, ale na szczęście brania nie ustały wręcz odwrotnie ich częstotliwość znów wzrosła. Marek, Wojtek i Jasiu kontynuowali skutecznie wędkowanie i łowili coraz więcej karpi, mi tego dnia również udało się wyholować kilka ryb, a w tym mojego rekordowego karpia - waga wskazała 20,500 kg.

Kilka godzin później Bartek również pobił swój rekord życiowy i złowił karpia ważącego 22,900 kg.


Szczęście dopisało też Łukaszowi, który także pobił swój rekord łowiąc karpia 16.200 kg.


Grupa która dotarła z Barcelony w składzie Mariusz, Piotr, Włodek oraz Zbyszko dołączyła do naszych wodnych podbojów i przez 4 dni udało im się wyholować około 10 ryb. Zbyszko największego karpia miał 12 kg, Mariusz 15 kg.

Mariusz ze swoją 15 kg zdobyczą.

Zbyszko ze swoim karpiem 12 kg.

Następnego dnia wiatr zerwał się jeszcze mocniejszy ale na szczęście temperatura wahała się zakresie 20-24 stopni. Wędkowanie było utrudnione ponieważ wiatr skutecznie uniemożliwiał nam wywiezienie zestawów sumowych. Wyrzucanie zestawów ze 150 gramowym ciężarkiem kończyło się opadnięciem jego około 30 metrów w bok, dlatego nęcenie mijało sie z celem. Brania na szczęcie nie ustawały, przez kolejne dni wiatr już nie ustał, wręcz z dnia na dzień się nasilał.

Pewnego popołudnia podczas oczekiwania na branie ujrzeliśmy na wodzie łódź z wędkarzem, który nie mógł odpalić silnika, fala sięgała blisko pół metra a wiatr dochodził do 45 metrów na sekundę, rzeka przypominała morze. Wędkarz z dużą prędkością zbliżał się do skał - długo się nie zastanawiając wsiedliśmy z Bartkiem na naszą łódź i popłynęliśmy w kierunku wędkarza. Po kilku minutach udało nam się zaholować wędkarza na brzeg. Był bardzo roztrzęsiony ale na szczęcie wszystko dobrze się skończyło (wypływanie podczas takiej pogody samemu i bez krótkofalówki jest bardzo niebezpieczne i wręcz niedozwolone).

Szóstego dnia naszej wyprawy brania karpi ustały i w nasze łowisko wpłynęły sumy. Bartek po kilkunastominutowym holu niestety spiął suma ale za to kilka minut później Jasiowi udało się wyholować 35 kg suma.


Ostatniego dnia rozstrzygnęliśmy konkurs, który polegał na złowieniu największej masy ryb, a wygrał go Jasiu uzyskując następujący wynik - 16 karpi i 1 sum - łączna waga wszystkich ryb to 236 kg w tym największe 18.700 kg i 18.600 kg oraz sum o masie 35 kg.

Drugie miejsce zajął Wojtek - 14 karpi o łącznej wadze 163.400 kg w tym największy 16.000 kg.

Trzecie miejsce zajął Marek łowiąc 17 karpi o łącznej wadze 159.500 kg w tym największy 14.600 kg.

Sponsorem nagród była firma SAENGER POLSKA.

Podsumowując wyprawę  - udało nam się złowić 84 karpie o średniej masie 12.000 kg w tym 4 karpie powyżej 20 kg - ogólna masa ryb to 1003.400 kg.






W wyprawie brali udział  -  Hania, Marek, Jasiu, Wojtek, Andrzej, Mariusz, Andrzej, Mariusz, Piotr, Włodek, Zbyszko, Bartek, Łukasz i ja czyli Albert.



Wyprawa była bardzo udana mimo płatającej nam figle pogody ryby dopisały.


Osobne podziękowania dla firmy SAENGER oraz SAENGER POLSKA za pomoc w skompletowaniu sprzętu i ufundowaniu nagród.

Zapraszamy do odwiedzenia naszej strony www.wyprawynaebro.eu i do skorzystania z naszej oferty.

Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą

Albert Chojnacki









 

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM