karpNiedziela, 24 września 2017 karpImieniny: Dory, Gerarda, Maryny karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3055007
Ilość odwiedzin dziś: 114
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieCzy tylko karpie się liczą? - Czy może jest coś jeszcze bardziej cennego?

Część II

Nastał sierpień na początku miesiąca nadarzyła się niesamowita okazja, aby spotkać się z Siwobrodym i jego ekipą na akademii, która odbyła się w dniach 5-8. Od razu zadzwoniłem do chłopaków z tą informacją, ale niestety tylko mi pasował ten termin. Bez większego zastanowienia (szybkie podanie o dwa dni wolego) i mogłem się zapisać. Już nie mogę się doczekać spotkania, co by nie było dla wielu z Nas legendą karpiarstwa, jaką jest Ryszard Jarmułowicz.  Nadszedł dzień wyjazdu. Przez drogę myślałem jak to będzie przecież znasz go tylko z filmów, gazet, co mnie tam czeka, co będzie mówił, w jaki sposób podejdzie do sprawy, jaką osobą może być Ryszard i inne osoby z jego ekipy.



Spotkaliśmy się wszyscy w czwartek rano, powitało nas piękne słońce. Ekipa Siwobrodego stawiła się w składzie: Ryszard Jarmułowicz, Wojciech Klepka, Dariusz Prymowicz - dołączył jeszcze inny uczestnik akademii Wojtek.

Po krótkim zapoznaniu przystąpiliśmy do rozkładania namiotów i przygotowania stanowisk.

Gdy wszystko były już gotowe przyszedł czas na teorię.

I praktykę...


Powiem szczerze, że Ryszard strasznie mnie zaskoczył podejściem do tej zasiadki. Atmosfera była taka jakbyśmy wszyscy znali się od bardzo dawna. Wiedza i sposób jej przekazania - humor, pełen luz, żadnego wywyższania się po prostu pełen profesjonalizm. Ekipa Siwobrodego to doskonali karpiarze, którzy bez żadnego problemu, z uśmiechem na twarzy odpowiedzą na wszelkie nurtujące Cię pytania. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że to nie była taka zwykła zasiadka... to było coś jakby w rodzaju spotkania towarzyskiego, które przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Osoby, które miały przyjemność być już na akademii z Siwobrodym wiedzą, o czym mówię. Tak naprawdę nie wyobrażam sobie jak można przekazać jakąkolwiek wiedzę jednocześnie 2-3 osobom na takiej akademii. Po prostu się nie da tego zrobić i podziwiam osoby, które decyduję się na udział w różnego rodzaju szkółkach gdzie jest np. 20 osób.

W miedzyczasie odwiedza nas jeden z gospodarzy łowiska p. Przemysław Hedrych. Udziela nam dodatkowych porad dzielac sie wiedzą i doświadczeniem. Podczas tej zasiadki miałem okazję poznać jeszcze jednego znakomitego karpiarza, Arka jednego z założycieli portalu www.carpstrong.eu, który potrafi w bezinteresowny sposób przekazać wiedzę, jaką posiada. Niesamowite poczucie humoru jest wielką zaletą Arka, znakomity kompan na wspólne zasiadki. Wieczory spędzane pod parasolem, słuchanie niesamowitych historii, jakie ich spotkały - a jak smakuje smażona kiełbaska o 23.00 W takim towarzystwie niesamowicie - po prostu bajka. Czułem się jakbym ich wszystkich znał a nie widział pierwszy raz. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że po tej zasiadce kontakt się nie urwał. Wymiana numerami telefonów to żaden problem. Nie spodziewałem się, że są tacy „normalni" nie wywyższają się nad innymi tak jak inne osoby, które spotkałem na swojej drodze.  Czas tej przyjacielskiej zasiadki dobiega końca, aż żal się rozstawać. Na szczęście można zadzwonić i porozmawiać, popytać o różne aspekty karpiowania - zawsze można liczyć na bezinteresowną pomoc, a to się bardzo ceni.

Dłuższy czas po powrocie mój mózg przetwarzał otrzymaną wiedzę praktyczną i teoretyczną.

Nadszedł czas ostatniej zasiadki w roku 2010. Koniec sierpnia Piotr, Radek i ja znowu odwiedzamy łowisko Nekielka. Po przyjeździe na miejsce wybieramy za zgodą p. Marka stanowiska nr 14 i 15. Ponieważ Radek dojedzie dwa dni później rezerwujemy dla niego stanowisko nr 16. Bierzemy się za rozstawianie namiotów i szykowanie obiadu. Pogoda rewelacyjna słoneczko grzeje...

Jak pamiętacie pogoda w tamtym okresie podlegała dynamicznym zmianom. Słuchając radia dowiedzieliśmy się, że burze znowu dają znać o sobie. Niestety około godziny 17.00 do nas dotarła niesamowita burza z bardzo silnym wiatrem - takiej nawałnicy jeszcze nie widziałem na oczy.  Po prostu obydwaj nie wiedzieliśmy, co się dzieje w około nas. Podczas tej burzy mieliśmy wydarzenie, które nauczyło nas, że jeśli wieje bardzo mocny wiatr należy zamykać namiot.  Szczególnie wtedy, jeśli stoi na kierunku, z którego wieje. Piotr niestety nie zrobił tego, ale za to posłuchał mojej rady, aby założyć w namiocie podłogę - jak się okazało była to decyzja, która uratowała mu namiot przed wyrwaniem. Teraz już wiemy, że nie należy stawiać namiotu na piasku - inaczej szukałby go gdzieś w polu. W między czasie odwiedza nas p. Marek Krawczyk, trochę się zdziwiliśmy, że chciało mu się przyjechać w taką paskudną pogodę, ale miło nas zaskoczył zaproszeniem na gorącą kawę. Chwila na odpoczynek, bardzo miła rozmowa na temat samego łowiska i o tym, co nas spotkało.

Powiem wam, że nie wiem czy to wpływ łowiska czy po prostu są tam tacy normalni ludzie. Właściciele łowiska, p. Marek i p. Przemysław zrobili na mnie i nie tylko niesamowite wrażenie, są tacy otwarci, podchodzą do każdego z sercem. Nie są to osoby, którym zależy tylko i wyłącznie na zebraniu opłaty za wędkowanie. Zaskoczyli mnie dbałością nie tylko o łowisko, ale indywidualnym podejściem do każdego wędkarza. Myślę, że Nekielka jest jednym z najlepiej zarządzanym łowiskiem, nad jakim miałem przyjemność karpiować. Doskonały zbiornik, profesjonalnie przystosowany dla amatorów, jak i bardziej zaawansowanych wędkarzy.. Podsumowując odpowiedni ludzie na odpowiednim miejscu.

W środę dojeżdża do nas Radek, któremu opowiadamy, co się działo przez te dni - nie może uwierzyć w to, co słyszy. Od czwartku na łowisku robi się tłoczniej. Na stanowisku nr 13 zasiadają przesympatyczni karpiarze - Wujek i Młody. Od razu przystąpiliśmy do integracji z sąsiadami, która przedłużyła się do późnej nocy. Wymiana doświadczeń i dobrych rad Wujka przynosi efekt w postaci mojej największej ryby - jak do tej pory. Nadeszła sobota i trzeba wracać do rzeczywistości - pakowanie ekwipunku trochę się nam dłuży. Na łowisku coraz więcej karpiarzy, aż żal wyjeżdżać...

 

Mam nadzieję, że znaleźliście odpowiedź na pytanie postawione w tytule. Czekając na nowy sezon życzę wszystkim niezapomnianych zasiadek w gronie prawdziwych przyjaciół, a nasze rybki niech będą tylko dodatkiem (taką kropką nad i) do tego wszystkiego, bo jest coś bardziej cennego-Przyjażń.


Pozdrawiam

Sebastian

NO KILL

 

 

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM