karpNiedziela, 24 września 2017 karpImieniny: Dory, Gerarda, Maryny karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3055030
Ilość odwiedzin dziś: 114
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieZimowe przemyślenia-Ryszard Jarmułowicz

ZIMOWE PRZEMYŚLENIA

Zima to czas, gdy bardzo tęsknimy za zasiadkami karpiowymi. Długie zimowe wieczory wielu z nas wykorzystuje na obmyślenie nowej karpiowej strategii, przegląd sprzętu karpiowego, porządkowanie akcesoriów wędkarskich, konserwowanie kołowrotków, wiązanie nowych doskonalszych przyponów, a przede wszystkim porządkowanie pozostałych z poprzedniego sezonu zanęt, przynęt, dipów i kulek. Część z nich na pewno trzeba wyrzucić, ponieważ uległy zepsuciu. Zastanawiamy się często, co zrobić z pozostałymi kulkami i pelletami, czy możemy ich jeszcze użyć w nadchodzącym sezonie? Kulki proteinowe, które robiliśmy sami najczęściej nie nadają się do użytku z prostego powodu - większość wędkarzy nie dodaje do nich konserwantów, co znacznie skraca ich przydatność, ponieważ składniki, których używamy są naturalne. Zawierają również często różnego rodzaju ziarna, które szybko jełczeją powodując psucie kulek. Inaczej mówiąc, po co nam nieświeże kulki, które straciły swoje właściwości. Inaczej wygląda sprawa z gotowymi, kupionymi kulkami. Są one produkowane są z dodatkiem konserwantu i nadają się do długoterminowego przechowywania pod warunkiem, że trzymamy je w suchym miejscu. Podobnie wygląda sprawa z dipami i bosterami - nie powinniśmy w nich przetrzymywać kulek, gdyż długo moczone w dipie szybko twardnieją i inaczej zachowują się w wodzie, częściowo tracąc swoje właściwości. Często spotykam wędkarzy, którzy wrzucają pewną ilość kulek do dipu i pozostawiają je na długi czas.


Dip nie służy do przechowywania kulek. Proponuję niezbędną do łowienia ilość kulek zadipować bezpośrednio przed łowieniem, a niewykorzystane wyrzucić.



Wielu wędkarzy często zadaje sobie pytanie, co z konserwantem, dodawać go do kulek czy nie? Przecież znajduje się on we wszystkich kupnych kulkach. Na kulki z dodatkiem konserwantu łowimy przecież ryby. Czy ma on wpływ na łowienie bardzo ostrożnych karpi? Uważam, że nie ma on znacznego wpływu, a na pewno nie „szkodzi" kulce. Jednak wielu karpiarzy sądzi inaczej. Niedawno byłem na spotkaniu z grupą wędkarzy, gdzie również dyskutowano na temat między innymi dodawania konserwantu do kulek. Jeden z tych wędkarzy stwierdził, że właśnie konserwant ma wpływ na częstotliwość brań ryb. Co w związku z tym możemy zrobić, jak uniknąć dodawania konserwantu do kulek, zadowolić większość wędkarzy i jak poprawić im komfort psychiczny.


Podam zatem prosty sposób jak przechowywać kulki, nie dodając do nich konserwantu. Ugotowane lub uparowane kulki odstawiam na kilka godzin tak, aby ostygły, po czym posypuję je powierzchniowo solą. Tak przygotowane kulki możemy przechowywać bardzo długi czas. Kulki nie kruszą się i nie tracą nic ze swej atrakcyjności, są zawsze świeże i bardzo skuteczne. Jest to dobry sposób na przechowywanie kulek, lepszy niż np. suszenie ich na kamień czy mrożenie, sól jest bowiem świetnym naturalnym konserwantem. W wodzie sól zostaje wypłukana, a kulka jest świeża i bardzo atrakcyjna dla karpi.



Na temat kulek wypowiadało się już wielu wędkarzy. Opisywali składniki potrzebne do ich przyrządzenia, podawali proporcje i sposoby ich wykonania. Sam kilkakrotnie pisałem o kulkach i wydawałoby się, że wiemy o nich już wszystko i nic nie jest nas już w stanie zaskoczyć. Dla wielu z nas dobra kulka, to kulka renomowanej firmy, często bardzo droga, o niepowtarzalnym zapachu, smaku czy kształcie. Zastanawialiście się jednak czy kulki takie są skuteczne? Wiele firm oferuje nam kulki, które tak naprawdę nie zawsze są przydatne, a podobają się bardziej wędkarzom niż karpiom. Karpie nie zawsze kierują się ceną kulek. Często kupujemy bardzo drogie kulki oczekując po nich, że będą bardzo skuteczne, ale czy tak jest naprawdę? W minionym sezonie dużo czasu poświęciłem na eksperymentowanie z zanętami i przynętami. Często łowiłem sam lub z moim kolegą Darkiem wyłącznie na wodach ogólnie dostępnych (nie na łowiskach komercyjnych). Skupiliśmy się na dwóch różnych wodach, rozpoznaliśmy łowiska zwracając szczególną uwagę na zawartość dna, jego ukształtowanie i naturalny pokarm, którym odżywiały się karpie. Uwzględniając te wiadomości wykonałem kulki, w których skład wchodziły przede wszystkim produkty podobne do tych, które występowały w danej wodzie, np. małże, ślimaki, ochotka, dafnie itp. Komponując skład kulek starałem się, aby w ich składzie znalazły się produkty, którymi karpie odżywiają się na co dzień. Jednak bardziej ciągnęło mnie nad wodę niż do karpiowej kuchni. Nie było łatwo wytrzymać przy „garach" i niestety powstawały kulki trochę niedopracowane, co spowodowało kilka niepowodzeń. Zima to jednak czas kiedy można skupić się na nowych przepisach, wykorzystując doświadczenie z sezonu. Już na początku zimy udało mi się zrobić kulkę, która mnie zadowala. Zobaczymy czy zadowoli również karpie. Nie mogłem już niestety do końca jej przetestować. Zrobiło się trochę za zimno.


Jak już wspomniałem, zimą mamy również czas na karpiowe przemyślenia. Stwierdzamy wówczas, że w mijającym sezonie popełniliśmy bardzo dużo błędów, np. w wyborze łowiska. Okazuje się, że miejsca takie wybieraliśmy przypadkowo, a nie po bardzo starannym rozpoznaniu łowiska. Często w sezonie bywało tak, że wielokrotnie zmieniałem miejsca, które wydawałoby się, że są idealne. Okazuje się jednak, że za krótko obserwowałem wodę i bywało, że przynęta leżała nietknięta przez wiele godzin. Przesunięcie markera nieraz tylko o kilka metrów powodowało, że zaczynały się brania.


To wszystko co do tej pory opisałem pokazuje, że również zima jest potrzebna karpiarzowi. Pomaga mu otrząsnąć się z amoku wędkowania i  pozwala na „chłodne" przemyślenie popełnionych błędów i zaplanowanie kolejnej karpiowej batalii.

Na koniec podam przepis na kulki, który przyszedł mi do głowy zeszłej zimy, gdy grzałem się przy kaloryferze, a który okazał się bardzo skuteczny na wczesnowiosenne karpie  Oto prosty przepis na wiosenne kulki z 1,6 kg mixu i 15 jaj:

- mączka rybna GLM około 30 dkg

- małże mielone słodkowodne 30 dkg

- mączka rosówkowa 30 dkg

- murzynek około 5 dkg

- prażone konopie 10 dkg

- suszone dafnie 5 dkg

- koncentrat robin red 10 dkg

-  mąka sojowa 20 dkg

- kaszka kukurydziana 20 dkg

- wzmacniacz smaku i apetytu (4 łyżeczki)

- sól + pieprz biały 2 łyżeczki

- miód 3 łyżeczki

- 15 jajek



Do moich kulek nie daję żadnych aromatów, mączki same w sobie są aromatyczne. Po dwugodzinnym przestudzeniu zasypuje je solą i kulki gotowe. Spróbujcie, czasami prosty i niedrogi przepis jest kluczem do sukcesu. Myślę, że i tegoroczna zima okażę się płodna w pomysły. Do zobaczenia nad wodą.

Ryszard Jarmułowicz

 

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM