karpWtorek, 26 września 2017 karpImieniny: Cypriana, Justyny, Łucji karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3057419
Ilość odwiedzin dziś: 170
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieCzy tylko karpie się liczą? - Czy może jest coś jeszcze bardziej cennego?

cześć I.

Witam szanowną Brać karpiową i nie tylko, ponieważ na strony o naszej pasji zaglądają również osoby niezwiązane z karpiowaniem.

Do powstania tego tekstu przyczyniło się kilka istotnych wydarzeń, które miały wpływ na mnie i moich kolegów.  Przeglądając różne fora karpiowe zauważyłem, że jest tam bardzo dużo zazdrości, takiego braku poszanowania innych i wygląda to mniej więcej tak, jak nazwał się jeden zespół w kabarecie „brzeszczotem po jajach", wyścigu - kto co ma najlepsze, kłótni o to czy o tamto itd.. po prostu istny chaos.... 

Czy nie uważacie, że czegoś brakuje w tym wszystkim? Pewnie zastanawiacie się, czego. Mam nadzieję, że po zapoznaniu się z poniższą treścią zrozumiecie.... 

Mam na imię Sebastian dla wtajemniczonych „Ciamajda" - czemu tak mnie nazwano zobaczycie w streszczeniu kilku zasiadek z roku 2009 oraz 2010. 

Na wstępie powiem, że nie jesteśmy żadną grupą karpiową ani stowarzyszeniem (to ważne) - jesteśmy zwykłymi osobami, „amatorami karpiowania".

Wszystko zaczęło na przełomie lat 2008/09 spotkałem Adama, Piotra, Radka na jednym z forum - zaczęliśmy sobie zadawać różne pytania związane z wędkarstwem - (wtedy nie było jeszcze takiej dziwnej atmosfery na forach, jaka panuje teraz). Po pewnym czasie padł pomysł - jak dobrze pamiętam chyba mój, aby się spotkać na wspólnej zasiadce. Wybór padł na łowisko Lisi Ogon niedaleko Bydgoszczy. I tak oto w dniach 28-30 sierpnia 2009 zawitaliśmy na pierwszą (jak się okazało nie ostatnią) wspólną zasiadkę. Każdy z nas miał mieszane uczucia związane z tą wyprawą - wiadomo obcy ludzie, którzy się nie znają - nie wiesz, na kogo się trafi - może sztywniaków, prezesów (bez obrazy) - jak się szybko okazało moje obawy szybko minęły.  I po chwili zapoznania przyszła pora na zakładanie obozowiska:

                                                                    

Po upływie godziny w niesamowitym upale nasze stanowiska było gotowe. Przystąpiliśmy, zatem do nęcenia oraz do bliższego poznawania samych siebie. Integracja przebiegała w sielskiej atmosferze niczym na wakacjach - czas nieubłaganie biegnie swoim rytmem, - co jakiś czas dźwięk sygnalizatorów uświadamiał nas, że jesteśmy na zasiadce... 


Ponieważ całą noc rozmawialiśmy nadszedł czas na małe spanie. Adam stwierdził, że dłużej nie wysiedzi (na zegarze 5.00) Idzie do namiotu - my zostaliśmy, aby podziwiać piękny wschód słońca. Około godziny 5.30 na jednym z zestawów Adama odjazd, lecę ile sił w nogach do wędki i zacinam. Jest, siedzi jak to mówią.  Reszta chłopaków czeka z niecierpliwością na rozgrywające się wydarzenia. Widać, że karpik nie jest mały, wędzisko 3 ¾ lbs daje radę - nagle słyszę za sobą niesamowite dźwięki?. Myślę, co jest może na coś, kogoś stanąłem niechcący, a to Adam próbuje wyjść z namiotu, który stał za mną. Ja tego nie widziałem, ale z opowieści chłopaków mogłem stwierdzić, że był to nie lada wyczyn wydostać się z zamkniętego namiotu z nogami leżącymi w drzwiach, z głową z tyłu namiotu i do tego na brzuchu. Reasumując to tak jak byście zamknęli w torebce wściekłą osę lub bąka, który chce się wydostać na zewnątrz - możecie to sobie wyobrazić - śmiechu było, co niemiara do tego jeszcze Adam pokazał nam jak to jest wyskoczyć w samych skarpetach i poprosić Piotra o klapki - wiadomo na kolegę zawsze można liczyć - podał mu, ale wiązane buty. Ja w tym czasie przekazuję wędkę Adamowi, który zaspany i zaskoczony całą sytuacją stwierdził, że dalej będzie holował rybę.

Powiem tak zobaczyć Adama z rana jak walczy z wędką w jednym ręku, a drugą zakłada buty - niezapomniane wrażenie....;-),  a zapomniałbym karp niestety się wypiął, ale to nie miało wpływu na nasze humory - cała ta sytuacja dostarczyła nam tyle radości i śmiechu, że starczyło nam na całą zasiadkę. Po tym zdarzeniu moi szanowni towarzysze stwierdzili, że ryba się spięła, ponieważ źle zaciąłem wędzisko... i dlatego dostałem przydomek Ciamajda, który nie opuścił mnie aż do dziś.  Chłopaki pamiętajcie, że jak śpicie ryby mogą brać bez obaw i tak będę zacinał wasze wędki....;-) Ciamajda czuwa.

Nastał dzień - rybki nie chciały za bardzo współpracować - cisza totalna.

Jak wiadomo przechodząc obok innych łowiących należałoby się wędkarskim zwyczajem przywitać - niestety na kilkanaście osób, które przeszły koło naszych stanowisk tylko nieliczni użyli magicznego słowa Dzień Dobry, że nie wspomnę już o jakimkolwiek innym słowie z ich strony. Pewnie stwierdzicie, że to nic takiego, że się czepiam.  Zwykłe dwa słowa a tyle znaczą i od razu zmieniają podejście do innej osoby. Jak to mówią: „ nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" i długo nie czekaliśmy na reakcję?  Piotr, który miał swoje stanowisko na początku łowiska zaczął widząc osobę, która nadchodzi mówić donośnym głosem Dzień Dobry. Na początku inni wędkarze patrzyli na Nas ze zdziwieniem, ale co dziwne po kilkunastu razach tak jakby inni się zarazili i nagle wszyscy wchodzący na łowisko używali magicznego słowa. Doszliśmy do wniosku, że sława Piotra wyprzedziła jego samego. Musi być kimś ważnym skoro inni obcy ludzie już z daleka mówią Dzień Dobry, - dlatego nazwaliśmy Piotra „Ważniakiem".

Aby za bardzo się nie rozpisywać w telegraficznym skrócie powiem, że Adam po tej zasiadce ma przezwisko „Maruda", bo ciągle narzekał, że nic nie bierze a dodatkowo wypominał mi z uśmiechem pamiętny poranek, podczas którego zaciąłem jego wędkę. Radek za to został „Śpiochem", - ponieważ jak on śpi to aż namiot skacze.....  i nic go nie rusza....

I tak oto zasiadka na Lisim dobiegła końca. Po powrocie każdy z nas zajął się swoimi sprawami. Kilku z nas pojechało jeszcze kilka razy na rybki. Oczywiście cały czas byliśmy w kontakcie - czy to telefonicznym lub mailowym. Nastała zima, człowieka nosi, już by się pojechało. Wspominam udaną zasiadkę na Lisim i od razu uśmiech na twarzy. Wiosna przynosi nieciekawe informacje a to powódź -  szkoda karpi, które popłynęły gdzieś i najgorsze to, że nie wiadomo gdzie - dużo strat na różnych łowiskach i u osób prywatnych - ogólnie nieciekawie to wygląda. A my cały czas w kontakcie. Robi się coraz cieplej - ktoś rzuca propozycję, aby znowu spotkać się wspólnie na zasiadce - tylko gdzie?

Wybór pada na łowisko Nekielka, które odwiedzamy w czerwcu 2010 r. Znowu organizacja zasiadki przypada mi - no cóż znowu będzie coś na mnie - wiadomo Ciamajda. Dzwonię do p. Marka jednego z właścicieli łowiska, rozmowa bardzo sympatyczna i konkretna. Dowiaduję się wszelkich niezbędnych informacji potrzebnych do zasiadki, co zabrać, na co się przygotować. Nadszedł w końcu termin zasiadki, na którą wybieramy się większą ekipą - niestety nie wszyscy dojeżdżają w ustalonym terminie. Ja z powodów rodzinnych pojawiam się dopiero w czwartek (chłopaki siedzą już od wtorku) szczęśliwy, ale zmęczony - wtajemniczeni wiedzą, o czym mówię i korzystając z okazji powiem tylko jedno:, Dzięki, że jesteście.... 

Wracając do zasiadki jak wspomniałem dojeżdżam później niż koledzy. Nasze obozowisko:


Chłopaki zajęli stanowisko nr 23 - fajna zatoczka a w odległości rzutu miejsca do położenia zestawów. Piotr opowiada, że już się coś działo od wtorku a to u niego, a to u Radka - jak na razie reszta bez ryby, ale czy to aż tak ważne.  Najważniejsze, że się ponownie spotkaliśmy i możemy wspólnie pogadać na różne tematy - poważne jak i mniej ważne - pożartować i spędzić fajnie wolny czas. Patrząc z perspektywy czasu, było mi to bardzo potrzebne - myślę, że innym też ten wyjazd przyniósł klarowność w kilku sytuacjach.  Pogoda zaczęła się poprawiać - wieczorkiem mamy piękny zachód słońca:

 

 

 

 

Rozmowy nie dobiegają końca - wspominamy zasiadkę na Lisim, oraz inne wspólne wypady. Zapada noc, nauczeni doświadczeniem nie zamykamy namiotów;-). Ja zmęczony ostatnimi wydarzeniami związanymi z moją rodziną idę spać. Tak naprawdę mogę stwierdzić, że jestem nieobecny. Chłopaki rozumieją to w końcu Przyjaciele. Wreszcie padło to magiczne słowo. Zastanawiacie się, czemu użyłem takiego sformułowania.

Adam - widziałem go tak naprawdę dwa razy wystarczyło mi to, abym mógł powiedzieć, że jest moim Przyjacielem nie tylko podczas zasiadek, ale również po za nimi. Jest to osoba, która potrafi się śmiać z własnych dziwnych ekscesów np. jak ta z namiotem... i nie być „Marudą".

Piotr „Ważniak" - coś w tym jest. Ktoś, kto go widzi pierwszy raz pomyśli, że jest poważny, trzymający ludzi na dystans, umiejący słuchać rad innych i wyciągać z nich wnioski.  Patrzy na sprawy trzeźwym okiem, ale uwierzcie mi potrafi zaskakiwać.... Wiem, że można na niego liczyć w sytuacjach kryzysowych.

Radek „Śpioch" - dusza towarzystwa, przed wyjazdem na zasiadkę wygląda jak małe dziecko, które dostało prezent i nie może się doczekać. Nie znam nikogo, kto by posiadał takie poczucie humoru. Podchodzi do różnych spraw z takim luźnym dystansem, ale jak trzeba potrafi być stanowczy. Niezastąpiony kompan na wspólne zasiadki. Jak wejdzie do sklepu karpiowego to od razu by wszystko kupił;-)

Sebastian „Ciamajda" - chyba nie będę sam siebie opisywał... Mam nadzieję, że chłopaki coś napiszą - miłego;-)

Jak to mówią: „Prawdziwych Przyjaciół poznaje się w biedzie„ na szczęście żadnego z nas to nie dotknęło, ale nie o to chodzi - jest to przenośnia, która w 100% pokazuje na naszym przykładzie, że nie tylko karpie, amury, wędki, kołowrotki i inne akcesoria są ważne? My dzięki wspólnej pasji i byciu ze sobą - czasami kilka dni - po prostu zostaliśmy przyjaciółmi, może nawet nie zdając sobie z tego do końca sprawy. Myślę, że mogę powiedzieć za wszystkich - zyskaliśmy prawdziwych przyjaciół a czas pokazał, że tak jest. Jak wiecie, aby skompletować niezbędny sprzęt na zasiadkę czy to ponton, echosondę, oraz inne potrzebne akcesoria potrzebne są duże koszty. Jest jednak wyjście z takiej sytuacji - trzeba mieć odpowiednich kompanów. My potrafimy dzielić się ze sobą tym, co mamy i nie robimy z tego żadnego problemu a z doświadczenia wiem, że nie zawsze można liczyć na tzw. kolegów. Ja jak zaczynałem przygodę z karpiowaniem nie raz natknąłem się na ludzi, którzy nie byli skłonni do pomocy mimo tego, że mogli pomóc. Nie mówię tutaj o pomocy materialnej tylko o pomocy dla początkującego karpiarza, która jest naprawdę potrzeba. Niestety nie było mi dane otrzymać takiej pomocy i dlatego stwierdziłem, (mimo, że sam nadal się doskonalę), że jeśli ktoś poprosi mnie o jakąkolwiek pomoc związaną z karpiowaniem nie odmówię, bo wiem jak się można się poczuć w takiej sytuacji.

Nie chcę się chwalić, ale dzięki mojej osobie Radek zaraził się karpiarstwem i jest mi bardzo miło widząc jak się rozwinął w tej dziedzinie. Również pomogłem Piotrowi przygotować się do zawodów organizowanych na zakończenie sezonu przez DVD Karp. Zobaczyć ich zadowolone miny - bezcenne.  Starałem się też pomóc innym osobom, ale niestety wychodzę z założenia, że nic na siłę i jeśli ktoś jest nieformowany nie mamy na to wpływu. Czy należy się tym martwić? Chyba nie, bo mając za kompanów takie osoby, jakimi są Adam, Piotr i Radek to nie martwię się o przyszłość. Mam nadzieję, że i Wam się udało zrobić coś bezinteresownie dla innego karpiarza. Ja miałem to szczęście, że mogłem doświadczyć tego na własnej skórze - to znaczy otrzymać pomoc od osób, które spotkałem pierwszy raz w życiu- o tym będzie później.

Wracając do tematu ta zasiadka była jedną z wielu zasiadek w roku 2010, które spędziliśmy na tym łowisku. Nie będę się rozpisywał, co się działo zobaczcie sami a zrozumiecie....


Jak to mówią czas biegnie nieubłaganie, trzeba wracać do rzeczywistości. Żal było się rozstawać z taką fajną ekipą. Planujemy już następną zasiadkę również nad Nekielką tym razem pod koniec sierpnia... Tylko teraz pytanie jak tu przeżyć do tego czasu jak tu dopiero czerwiec.... Czas się dłuży... Lipiec jakoś zleciał. CDN....

Pozdrawiam

Sebastian Milewski

Dodaj komentarz KLIKNIJ

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM