karpWtorek, 26 września 2017 karpImieniny: Cypriana, Justyny, Łucji karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3057023
Ilość odwiedzin dziś: 155
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieZimowy czas i kręcenie kulek

 

Zimowy czas i kręcenie kulek

 

Za oknem zima, mróz a nasze ulubione wody skute grubym lodem, a my karpiarze chodzimy z kąta w kąt i nie wiemy, co mamy z sobą począć, bo tak bardzo by się chciało posiedzieć nad karpiówkami i od czasu do czasu usłyszeć najpiękniejszą melodię naszych sygnalizatorów. Ale cóż zrobić zimę trzeba po prostu przeczekać lub wybrać się nad jakąś ciepłą wodę, ale przecież to nie to samo, co łowienie wiosną czy latem.

 

Zima to jednak czas na przemyślenia, podsumowanie minionego sezonu, a przede wszystkim szykowanie się do nowego roku. Najczęściej właśnie zimą kupujemy nowy sprzęt i uzupełniamy braki akcesoriów, które zużyły się podczas polowania na okazy. Zimą są jednak inne atrakcje związane z karpiowaniem jak np. Festiwal Karpiowy. Warto się tam wybrać, bo tylko tu i to właściwie raz w roku mamy możliwości zaopatrzenia się w prawie wszystko, gdyż przyjedzie tu większość firm karpiowych. Będziemy mogli nie tylko pooglądać sprzęt, ale i również przed zakupem sprawdzić ich jakość oraz zobaczyć czy jest to to, o co nam chodziło oglądając katalog. Poza tym będziemy mogli spotkać tam wielu świetnych łowców karpi oraz naszych kumpli po fachu, z którymi nie widujemy się za często podczas trwania sezonu. Warto wymienić się własnymi doświadczeniami, ale i posłuchać czegoś nowego i ciekawego. Można również pojechać na targi karpiowe za granice, gdzie, co roku również się odbywają i to z wielkim rozgłosem.

 

Kręcimy kulki

Cóż, co można jeszcze robić w zimowe wieczory? Jak dla mnie to można kręcić kulki, które będziemy mogli wykorzystać w nadchodzącym sezonie. Zimą zawsze kręcę kulki, gdyż jak przyjdzie sezon to wolę jeździć na zasiadki niż przesiadywać godzinami w kuchni, a prawdą jest, że i czasu zawsze brakuje. Więc zachęcam do kręcenia zimą kulek i zrobienie sobie sporego zapasu na większą część sezonu. Wystarczy zakupić dobry miks a tym akurat nie będzie problemu ponieważ w większości sklepów są promocje więc na pewno jeszcze zaoszczędzimy. Ale jak przechować kulki do wiosny, aby nie straciły swoich walorów i były skuteczne. Spróbuję to dokładniej przedstawić.

 

Jest bowiem kilka sprawdzonych sposobów na właściwe przechowywanie kulek bez problemów z ich psuciem. Należy tu wymienić suszenie kulek na kamień, zamrożenie w zamrażarce oraz chyba jeden z najlepszych obecnie sposobów to wykonanie kulek z konserwantem. Zacznijmy jednak od początku.

 

 

 

Suszenie kulek

 

Pierwszym sposobem to wysuszenie kulek na kamień i włożenie ich do kartonowych pudełek. Ale musimy pamiętać, aby wszystko zrobić w odpowiedni sposób, aby potem się nie okazało, że kulki nam zapleśniały. Cały proces suszenia kulek rozpoczyna się zaraz po ich ugotowaniu i wyjęciu z garnka. Najpierw zostawiamy kulki na kilka minut w sitku, do którego odcedzaliśmy kulki, aby obciekły z nadmiaru wody. Następnie mamy dwie możliwości, albo rozsypujemy kulki na rozłożonej ściereczce, albo na przygotowanym do takich celów sicie. Jeśli chodzi o sito to mamy tu mniej pracy podczas suszenia, gdyż wystarczy tylko od czasu do czasu przemieszać kulki i czekać aż stwardnieją. Inaczej postępujemy w przypadku braku takiego sita. Wysypujemy kulki na rozłożoną ściereczkę i często je doglądamy, ponieważ ściereczka chłonie i zatrzymuje w sobie wodę od kulek. Najwięcej uwagi zwracamy podczas dwóch pierwszych dni. Przynajmniej dwa razy dziennie zmieniamy ściereczkę na suchą i przy tym mieszamy kulki. Jeśli byśmy tego nie robili i nie mieszali kulek to z pewnością po jakimś czasie nasze kulki zaczęłyby pleśnieć od wilgotnej ściereczki i cała nasza praca poszłaby na marne. Kulki suszymy w temperaturze pokojowej przez okres tygodnia. Zimą mamy jeszcze jedną zaletę dla procesu suszenia kulek, a mianowicie trwa sezon grzewczy i najczęściej jest mała wilgotność powietrza, a więc idealne warunki. Odradzam suszenia w pomieszczeniach z dużą wilgotnością, ponieważ z kulek nie będzie odprowadzana wystarczająca ilość wody i spowoduje to pleśnieniem kulek. Sam najczęściej suszę kulki w temperaturze 20-22 stopni Celsjusza i nie zdarzyło mi się, aby zapleśniały. Po okresie tygodnia kulki są twarde jak kamień, ponieważ zostały pozbawione wody i można je wsypać do kartonowego pudełka np. po butach lub do papierowych torebek. Pamiętajmy też, aby od czasu do czasu zaglądnąć do naszych kuleczek i przemieszać je w tym pudełku, aby te, które wcześniej znajdowały się na spodzie znalazły się czasem na wierzchu. W procesie suszenia ważny jest także skład kulek, bo w dużej mierze od składu mieszanki zależy czas suszenia. Zwróćmy szczególną uwagę na mieszanki zawierające tłuste składniki, np. mączka rybna, czy tłuste ziarna jak siemię lniane, konopie oraz zawartość orzechów arachidowych oraz wiele innych składników zawierających tłuszcz. Kulki zawierające sporą zawartość tłustych składników gorzej i dłużej się suszy i trzeba je częściej doglądać podczas składowania, gdyż są bardziej narażone na pleśń w przypadku, gdy będziemy je trzymać w niezbyt suchym pomieszczeniu. Ale nie ma się zbytnio, czym przejmować każde kulki można dobrze wysuszyć i bez obaw przechowywać wystarczy tylko stosować się do tego, co napisałem.

Suche kulki bardzo dobrze wchłaniają płynne aromaty, a w wodzie równie dobrze je oddają tym samym zwiększając siłę wabienia cyprinusów. Dlatego polecam zalanie suchych kulek boosterami na kilka godzin przed zasiadka. Z uwagi na to że kulki są suche polecam zalanie ich boosterem na ok. 12godzin. Wtedy nasze kulki w procesie chłonięcia zrobią się bardziej miękkie i będą dobrze pachnieć. Warto też dodać, że suche kulki dużo lepiej pracują w wodzie niż świeże, ponieważ nabierając wody szybciej uwalniają swoje składniki, a odrywające się cząstki są świetnym wabikiem na ostrożne okazy. Pamiętajmy też, że pozbawione wilgoci kulki nie polecą nam tak daleko jak świeże, więc polecam je miłośnikom wywózki, no chyba, że łowimy niedaleko od brzegu. Poza tym warto dodać, że suszone kulki nie posiadają konserwantów i z pewnością będą alternatywą dla tych, którzy wolą łowić na własne kulki, ale też nie chcą, aby kulki się psuły.

 

Kulki mrożone

 

W przypadku mrożenia kulek niema tu zbyt dużo filozofii. Wszystko też zależy od nas jak twarde mają one być po ich odmrożeniu bo od tego zależeć będzie w jakim momencie suszenia zamrozimy nasze kulki. Jeśli mają być znacznie twardsze to kulki suszymy 2 doby i wkładamy do zamrażarki. Jeśli chcemy mieć kulki mięciutkie to po 2-3 godzinach suszenia zamrażamy je. Takim sposobem możemy sobie sami dopracować twardość kulek i czas suszenia przed zamrożeniem. Pamiętajmy tylko, że kulki, które zostaną odmrożone będą zawierały w sobie sporo wilgoci. Polecam wtedy tuż po ich odmrożeniu włożenie ich do suchego wiaderka z pelletem, który wyciągnie z kulek nadmiar wilgoci. Po procesie mrożenia kulki jednak tracą swoją spójność i stają się nieco kruche. Dlatego jeśli chcemy takimi kulkami nęcić przy użyciu kobry i na dużych dystansach liczmy się z tym, że kulki będą nam się rozpadały w locie.

 

Kulki konserwowe

 

Sporą alternatywą dla powyższych sposobów przechowywania kulek proteinowych jest zimowa produkcja kulek przy dodaniu konserwantu. Myślę, że w obecnym czasie jest to jeden z najlepszych i najrozsądniejszych sposobów na długoterminowe przechowywanie kulek bez możliwości ich psucia się. Nie wbijajmy sobie w głowę zbytnio faktu, że karpie kulek z konserwantami nie jedzą bo to nieprawda. Zanim więc zaczniemy robić kulki spójrzmy na nas samych co my jemy. Sprawdźmy pierwszy lepszy skład jakiegokolwiek produktu spożywczego i zobaczmy co tam jest. W większości nawet nie zrozumiemy co tam jest napisane bo występują tam nazwy chemiczne i jakieś symbole. A właśnie te wszystkie dziwne nazwy i symbole to w większości substancje konserwujące. Dlatego pamiętajmy my sami jemy na co dzień bardzo wiele konserwantów i jakoś nam to nie przeszkadza więc pytam dlaczego miało by przeszkadzać karpiom. Większy wpływ na to czy karp będzie jadł nasze kulki czy też nie jest sama jakość miksów oraz zawartych w nich składników. Jeśli miks posiada wszystkie niezbędne składniki i jest dobrze doprawiony wraz z odpowiednią zawartością ziaren, to nie mamy co się obawiać znikomą zawartością konserwantu. Myślę, że wszystko wyszło od tego pierwszego konserwantu, który był nadmiernie dodawany kilkanaście lat temu do kulek. Posiadał on bowiem swoisty odpychający zapach i może dlatego wielu karpiarzy do dziś pamięta że konserwant odstrasza karpie. Czasy się jednak zmieniły i obecnie dostępne są płynne konserwanty bezzapachowe, które w najmniejszym stopniu nie wpływają niekorzystnie na wartości odżywcze kulek. Wiemy przecież, że dodajemy tylko kilkadziesiąt mililitrów konserwantu na 1kg kulek, więc to jest naprawdę śladowa ilość. Producenci najczęściej podają jakie są potrzebne ilości konserwantu w stosunku do ilości jajek. Należy się zatem stosować do zaleceń producentów a z pewnością będziemy mieć przez długi czas świeże kulki. Ważna jest także sprawa jak długo chcemy mieć świeże kulki bo od tego zależeć będzie ilość dodanego konserwantu. Może się tu wahać jego ilość od 3-10ml na jedno jajo. Maksymalna dawka pozwoli nam na zachowanie kulek świeżych przez okrągły rok, natomiast dolna przez okres kilku tygodni. Musimy też wiedzieć, że mimo dodawania do kulek konserwantu musimy je suszyć. Najlepszy czas to 48 godzin i po tym okresie suszenia kulki pakujemy w foliowe worki. Dobrze jest je szczelnie zamknąć i w taki sposób przechowywać aż do wiosny. Można dodatkowo przed zamknięciem kulek polać je aromatem, który przez okres nawet kilku miesięcy będzie wchłaniany przez kulki i tym sposobem będą one jeszcze ładniej pachnące.

 

Polecam więc zimowe wieczory przeznaczyć na kręcenie kulek ponieważ jak sami wiemy kiedy biorą karpie nigdy niema na to czasu. Jeśli do tego dojdzie nam duża zaporówka, gdzie musimy nęcić sporą ilością zanęty to oczywista sprawa, że lepiej mieć spory zapas kulek na taką wodę. Zimą sam zazwyczaj kręcę około 50-100kg kulek i mam niezły zapas na choć część sezonu.

 

KLIKNIJ ABY OBEJRZEĆ FILM!!!!!!!!!!!!

 

Paweł Szewc.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM