karpWtorek, 26 września 2017 karpImieniny: Cypriana, Justyny, Łucji karpOstatnia aktualizacja: 2017-03-16
logowanie
Login: Hasło:
reklama
współpraca
kluby
gadugadu albert 7300154 mail 501-780-671   albert@carpstrong.eu  
reklama

ostatnio dołączyli
sztmaniukmerfiu28konopekdugifjkondelos
reklama
statystyki
Ilość odwiedzin: 3056813
Ilość odwiedzin dziś: 97
Ilość użytkowników: 784
artykuły
karpieKing Baits Cup Karpiowy Maraton Luboreci 2010.

W dniach 25-29.08.2010 Rozegrano 5 edycję Maratonu Karpiowego King Baits Cup zudziałem 33 ekip.

Trzyosobowe ekipy - dwóch łowiących i pomocnik:Star Baits Team Slovakia, Carp Devil Baits, Big Carp Baits, Garant Baits 1, Orthodox Baits 1,World Team, CT-Sufix, K65- Team,CT-Doky, Sema-HŠ, CIB-Carp Team Gemer, OT Baits,Orthodox Baits 2, CT-Tojo, CT Lubovna, Carp Team PPMM,Sok Team 2, Army Team, Kimot team1, Star Baits Innovia, Garant Baits 2, CT-Leimon, Carp Team MM, Kimot Team 2, Death Fish TeamSlovakia, Carpmix Lastia PL, Lastia, King Baits Team Hungaria & Team Aqua i inne, ze Słowacji,Węgier i Polski.

Luboreci- Zbiornik zaporowy o powierzchni 65 Ha, malowniczo położony napagurkowatym terenie, otoczony dużą ilością drzew, dających ukojenie podczas upalnych dni.Urozmaicona linia brzegowa z zatokami, zróżnicowana głębokość jeziora do 12 m i średniej około3,5m.

Akwen jeszcze do niedawna obfitował w dorodnego karpia i amura, lecz powódź nieoszczędziła i tego zbiornika, zabierając ze sobą część ryb, co nie było bez znaczenia na ich ilośćłowioną podczas zawodów.

Rozpoczęcie z 'pompą' w którym uczestniczyły wszystkie ekipy. Odbyło się w urokliwejczęści jeziora ze znaną słowacką serdecznością i gościnnością popartą wyśmienitym kotlikowymgulaszem zakropionym śliwowicą. Atmosfera przed zawodami w teamach była wspaniała, chodźwyczuwało się u wszystkich ducha rywalizacji, czas mógłby się wtedy zatrzymać by móc sięnapawać przedstartowym czarem miejsca, ludzi i pięknej przyrody. Losowanie w asyściezaproszonych gości, organizatorów i rzecz jasna zawodników, przebiegło sprawnie, a dla tej rangiimprezy miało dwie tury, czyli losowanie kolejności, a następnie stanowisk. Nasz Team CarpmixLastia PL losuje sektor A stanowisko nr 2 i choć nikt z nas nie zna akwenu to nastroje sąwyśmienite, a nastawienie sportowo bojowe.

 

Zawody to specyficzne karpiowanie wymagające większego zaangażowania, gdzie niestety zatracasię czar i magia zasiadek by w spokoju i bez nerwów przygotować wszystko co mamy sprawdzone icieszyć się tym co nas otacza. Podczas trwania zawodów przestaje się to liczyć, a górę bierzewspółzawodnictwo i chęć sprawdzenia siebie i partnera, ale przecież po to są organizowanemaratony karpiowe.

Po otrzymaniu list startowych wszyscy uczestnicy ruszają na wylosowane stanowiska.Czasu do startu niewiele, więc tempo czynności na co dzień wykonywanych nad wodą przyśpiesza.Ekipa obok z Carp Devil Baits ma już postawiony namiot i ponton na wodzie a my w powijakach.Setki kilogramów bagażu do przerobienia w obozowisko, no i to co najważniejsze; czyli karmienie,dobór odpowiednich zestawów, dokładne sondowanie, markery i wiele innych czynności którewszyscy dobrze znamy. Gotowe! Na szczęście w tej części europy " LASTIA" karpiom jest dobrzeznana i w pierwszej kolejności przetestowane będąkule faworytki wytypowane wspólnie na zawodychoć zadanie nie łatwe bo 35 nut smakowozapachowych daje nam duże pole manewru, alewszczelić należy się w miarę szybko, gdyż zdoświadczenia wiemy, że ryba rozejdzie się powsypaniu przez wszystkie teamy setek kilogramówkulek, peletów i Bóg wie co jeszcze.

Mając dodyspozycji szczątkowe informacje o zbiorniku i jegozawartości decydujemy się na dwudziestki iszesnastki-pop up oraz dwudziestki z czternastkątonące,lub po dwa pop-upy, by choć trochęograniczyć brania licznych nie punktowanych'zwyrtków'.

Nęcimy kulami z serii silver, grubym peleten zanętowym, okraszonym bioaktywatorem, cojuż po chwili owocuje lądowaniem w podbieraku punktowanego karpia. Radość w zespole.Punktujemy!

Długa przerwa i spalone delikatne branie. Specyfika akwenu wymusza na nas wywożeniezestawów na duże odległości ok 260 m,gdyż wzdłuż przeciwległego brzegu ciągnie się korytowpadającej do jeziora rzeczki a dno tylko tam jest trochę twardzsze. Przysuwamy fotele do swoichstanowisk i czarujemy wzrokiem swingery. Po jakimś czasie delikatnie się poruszył, omamy? Niejest 'tit' i delikatnie w dół, cięcie i jak się okazuje amur, na szczęscie ląduje w podbieraku, powykonaniu swoich słynnych crossów przy brzegu. Mamy około 12,5 kg i wychodzimy naprowadzenie. Nie trwa to jednak długo gdyż nasz amur na tym stanowisku był tylko smpatycznymprzypadkiem na cztero metrowej wodzie, a Węgrzy i Słowacy, mając w swoich rewirachwypłycenia i trzciny zaczynają wyciągać amury. Wiedząc że prędzej złowimy amora za sprawąsympatycznych spacerowiczek decydujemy się na odstawienie kulek słodka kukurydza i skupiamysię nad większą powtarzalnością brań punktowanych karpików którymi to ewentualnie przebijemywagę większych torpedowatych, ślicznie ubarwionych złotawych amurów. Na akwenie cisza iabsolutny spokój, słychać tylko czasem rozmawiających półgłosem sąsiadów, a las oświetlonychbajkowo wyglądających markerów na wodzie robi niesamowite wrażenie. Nie śpimy, warując przykijach, ale wyciągamy kolejnego punktowanego młodziaka, a adrenalina sprawia że nadal nieodczuwamy zmęczenia.

Wyniki klasyfikacji dostarczane są dwa razy dziennie, a doławiane przez nas karpieprzesuwają nas na prowadzenie. Po chwili konkurencja jest już na wodzie i holuje punktowanąrybę. W międzyczasie "Stary Lis" z teamu Death Fish Carp Slovakia daje solowy popis holu zpontonu ryby, ściskając udami manetkę silnikai sterując za karpiem zamierzonym slalomemomijając usiany jak pole minowe w wystającekorzenie pas wody. Robił to w taki sposób żeczapki z głów, a opis nawet w części nie oddawidowiska jakie nam gość zafundowałkwitując to karpiem w podbieraku.

Cały czas jak w kalejdoskopie,spadamy o lokatę, lub dwie w dół i znowu powoli w górę. Nie śpimy już trzeci dzień, ale formanadal nie jest zła, gorzej wygląda sprawa z pogodą. Wiatr, deszcz i odczuwalny spadek tempertaturyzmusza nas do szukania na dużych odległościach przegłębienia co jak się później, okazuje jest dlanas zbawienne, gdyż po długim okresie przestoju udaje się zapunktować. W ostatni wieczórdostajemy wyniki i okazuje się, że mamy niecały 1kg przewagi nad drugą ekipą, a 3,8kg nadtrzecią, co jest niczym przy takiej konkurencji.Decydujemy że do końca nie śpimy licząc na karpie w nocy i rozmawiamy o tym co zrobićjeśli do rana nic nie pojedzie, ale po chwili dialog zamienie się w monolog i mój sympatycznypartner śni o pięknych reniferzycach. Na szczęście po chwili 'tit, tit,tit iiiiiiiiiii' ekspress TGV doParyża stawia go na nogi, a zamiast puszystej reniferzycy ściska w ręku twardy podbierak lądując wnim kolejną "karpicę" Rano węgrzy wyciągają amura i szczęka nam opada, ale na szczęście nie jestwielki, więc powinniśmy być blisko. Do końca 4 godziny, pakujemy, składamy, a widok musi byćpocieszny, gdyż na czworakach składając namioty wyglądamy jak jałówki przed pierwszymdojeniem nerwowo odwracających się za siebie i spoglądających na wędki.Podczas zmagania się z kolejną zakleszczoną między kamieniami szpilką, na prawej wędce grube'pip', oczy skanują swinger, ale cisza. Odwracam z rezygnacją głowę i słyszę 'jazdę', bieg i ślizgiemnożycowym na mokrej glinie wpadam w tripoda, siiiiiedzi. Bez słów z partnerem wskakujemy dopontonu i jazda. Byle szybko, kilka nie cenzuralnych wyrazów, gdyż Pan karp spokojnie sobiejedzie i chce zaparkować w znanym nam korzeniu, lecz na szczęście nie tym razem. Jesteśmyszybsi zmieniając jego kierunek wycieczki, a nasz cyprinus ląduje bezpiecznie w podbieraku ipieczętuje nasze jeszcze wtedy nie do końca pewne zwycięstwo .Szybie pakowanie tzw.na wagę, trzeba się spieszyć, bo całe jezioro do objechania, drużkamidla aut bardziej z napędem na cztery koła, więc trzeba uważać, by nie zostawićzawieszenia.Docieramy do bazy organizatora jako jedni z ostatnich, szczęśliwie bez zpóżnienia.Uniesione ręce kolegi i oklaski uczestników maratonu utwierdzają nas w przekonaniu, żewygraliśmy. Potem zakończenie z wielką fetą, piękne nagrody, gratulacje i wiele sympatycznychchwil w doborowym towarzystwie.Cała atmosfera maratonu, zdrowe i sympatyczne współzawodnictwo, a przede wszystkimsłodkie zmęczenie ukoronowane naszym ciężko, wspólnie wypracowanym zwycięstwem długopozostanie w naszej pamięci jako piękna sportowo karpiowa przygoda.

1. Carpmix Team-Lastia Poland

2. Death Fish-Team Slovakia

3. King Baits-Team Hungary

4. Star Baits-Team Slovakia

5. Green Baits-TeamSlovakia

 

Bartek & Bastek "Carpmix"

 

CENNIKOCHRONA PRAW OSOBOWYCHREGULAMIN PORTALUREGULAMIN FORUM